Udało się nam wykonać ze światła, a więc z bezmasowych fotonów coś, co przypomina zespół cząstek obdarzonych spinem. U nas rolę spinu gra polaryzacja światła – mówi prof. Jacek Szczytko z Uniwersytetu Warszawskiego. Badania trafiły na okładkę periodyku „Optica”.

Tekstura spinowa półskyrmionu (meronu) drugiego rzędu obserwowanego na powierzchni dwójłomnej mikrownęki, Wydział Fizyki UW/ M. Król.

Półtora roku temu kierowany przez prof. Jacka Szczytkę z Uniwersytetu Warszawskiego zespół naukowców pokazał w „Science„, jak fotony – a więc niemające masy i poruszające się z prędkością światła cząstki – da się sprytnymi sztuczkami „zatrzymać” i skłonić, by zachowywały się jak zupełnie inne cząstki – posiadające masę i reagujące na pole magnetyczne elektrony.

– Teraz poszliśmy kroczek dalej. Udało nam się wykonać ze światła coś, co przypomina zespół cząstek obdarzonych spinem. U nas rolę spinu gra polaryzacja światła – mówi w rozmowie z PAP prof. Jacek Szczytko z Wydziału Fizyki UW. Badania ukazały się w czasopiśmie „Optica„.

 

Spin

Spin można sobie wyobrazić jako właściwość związaną z ruchem obrotowym cząstki wokół własnej osi; może on mieć tylko dwie wartości. Właściwości magnetyczne materii zależą od tego, w jaki sposób względem siebie ułożone są spiny poszczególnych elektronów. Zwykle w nienamagnesowanym materiale spiny elektronów rozłożone są chaotycznie. Kiedy jednak cząstki się namagnesuje – np. w ferromagnetyku – wszystkie spiny układają się w jedną stronę.

– Na namagnesowanej płaszczyźnie można badać elementarne wzbudzenie – przekręcenie jednego spinu – aby zobaczyć, jak zachowują się spiny w sąsiedztwie. To przekręcenie spinu tworzy w fizyce defekt topologiczny – obiekt, który się nazywa skyrmionem – mówi prof. Szczytko.

I tłumaczy, jak wyobrazić sobie zawirowania na przykładzie pola wektorowego. Polem wektorowym jest np. mapa pogody, na które naniesione są kierunki i prędkości wiatru w poszczególnych miejscach. Trąby powietrzne to byłyby właśnie zawirowania w tym polu.

– A pole wektorowe niemal każdy nosi na swojej głowie – włosy – tak jak wektory – mają swój początek i koniec – mówi. – Ponad 100 lat temu Luitzen E.J. Brouwer udowodnił twierdzenie o zaczesywaniu sfery, które mówi, że nie można „zaczesać” wektorów na kuli – a to znaczy, że również uczesać włosów na głowie albo kolców jeża – tak, żeby nie powstały wiry albo przedziałki – uśmiecha się naukowiec.

 

Skyrmiony, merony i antymerony

Różnym rodzajom wirów w polu wektorowym nadano różne nazwy. Są tam choćby skyrmiony, merony, antymerony – I i II stopnia, które różnią się tzw. stopniem wirowości.

Naukowcy postanowili zaburzenia w polu wektorowym charakterystyczne dla cząstek ze spinem odtworzyć w modelu świetlnym.

– Wykorzystując to, że nasze światło zachowuje się jak namagnesowana cząstka, wytworzyliśmy w mikrownęce optycznej wiązkę światła, w której występują egzotyczne obiekty – wiry, skyrmiony i merony o różnej charakterystyce. Potrafimy je kontrolować. I tak niektóre z takich obiektów – merony i antymerony II stopnia – udało się zademonstrować po raz pierwszy – mówi fizyk.

 

Zabawy polaryzacją

Badacz tłumaczy, że w tym przypadku wnęka optyczna to cienka warstwa ciekłego kryształu zamknięta między dwoma lustrami. Wewnątrz wnęki światło tworzy falę stojącą – tzw. mody wnęki o ściśle określonej energii i polaryzacji. W doświadczeniu tym ciekły kryształ, który inaczej załamuje światło o różnych polaryzacjach, transmituje w różne strony światło o precyzyjnie zdefiniowanych właściwościach. – Mody są więc spolaryzowane. A kierunek drgań pola elektrycznego może być zaprezentowany w postaci strzałek, gdzie kierunek strzałki oznacza umowny opis polaryzacji światła – mówi naukowiec.

Dodaje, że „strzałki” pola wektorowego i wiry to nie jest właściwie rozumiane pole elektromagnetyczne i charakterystyczny dla niego spin, a raczej jego świetlny model. – Wiemy, że światło jest cząstką bezmasową. Ale we wnęce zachowuje się jak cząstka masywna i jego polaryzacja odgrywa funkcję spinu. Bawimy się polaryzacją i światło odtwarza struktury charakterystyczne dla ferromagnetyków, ich elementarne wzbudzenia – mówi.

Opracowane urządzenie umożliwia testowanie na stole optycznym zachowania pól wektorowych: anihilację, przyciąganie lub odpychanie zaburzeń w wytworzonym polu. – Poznanie natury oddziaływania tych obiektów może mieć znaczenie dla zrozumienia funkcjonowania bardziej skomplikowanych układów fizycznych, wymagających bardziej wyrafinowanych metod badawczych (np. temperatur kriogenicznych) – mówi prof. Szczytko.

Takie zawirowania, skyrmiony i merony o różnych wirowościach spotyka się w tak różnorodnych układach fizycznych jak materia jądrowa, kondensaty Bosego-Einsteina, cienkie warstwy magnetyczne, są elementem opisu kwantowego efektu Halla, niżów, wyżów i tornad. – Szczególnie ciekawe są układy doświadczalne, w których na życzenie można wytworzyć rozmaite pola wektorowe i zbadać, w jaki sposób one na siebie oddziałują – podsumowuje prof. Szczytko. – To, co robimy, zabawa z pogranicza fizyki i matematyki, a zwłaszcza zagadnień topologicznych – mówi.

 

 

 

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl
0 0 vote
Article Rating