Ujawniony niedawno program PRISM to tylko część szerszego obrazu. Wywiad USA posiada złożony system służący do „podsłuchiwania” całego świata. Od tych najbardziej znanych jak ECHELON, po te, o których nie wiadomo prawie nic, jak FAIRVIEW czy BLARNEY. Każdy z nich może służyć do szpiegowania Polaków.

Anteny odbiorcze na terenie bazy RAF w Menwith Hill.
Najprawdopodobniej to część systemu ECHELON

Formalnie żaden z tych systemów nie istnieje. Władze USA w swoich reakcjach na doniesienia mediów stosują jedynie ogólne sformułowania, unikając odwoływania się do kodowych nazw tajnych programów.

Byłoby jednak zaskakujące, gdyby dysponujące największymi funduszami na świecie agencje wywiadowcze USA nie korzystały z rewolucji informatycznej. Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że istnieje cały system „podsłuchiwania” łączności elektronicznej. Wskazują na to liczne przecieki informacji.

 Stan podmorskich kabli komunikacyjnych w 2007 roku. „Podpięcie” się do nich w miejscach, w których docierają do lądu, daje możliwość kontrolowana całego strumienia informacji między kontynentami

Współdziałające programy

Najbardziej znanym elementem tego systemu stał się w  ostatnich dniach program PRISM, o którego istnieniu poinformował Edward Snowden, do niedawna współpracownik NSA, czyli Agencji Bezpieczeństwa Narodowego. Technik komputerowy udostępnił dziennikarzom między innymi prezentację szkoleniową, w której opisano ogólne zasady działania PRISM. To właśnie z niej można wyczytać wprost, że ujawniony program wydobywania danych z serwerów firm internetowych jest tylko jednym z kilku narzędzi.

Na jednym z slajdów, opublikowanym z kilkudniowym opóźnieniem przez dziennik „Guardian”, pojawiają się kryptonimy FAIRVIEW i BLARNEY, obok dwóch innych zaczernionych. Z krótkiego opisu wynika, że kryjące się pod tymi określeniami programy służą do zbierania na bieżąco danych z „kabli światłowodowych i innej infrastruktury telekomunikacyjnej” i uzupełniają PRISM (mogą to być też nazwy miejscowości, w których są centra zajmujące się tą działalnością. Obie nazwy są bardzo pospolite). Oznacza to, że NSA może nie tylko zdobywać dostęp do prywatnych informacji na serwerach dużych firm internetowych, ale nieustannie podgląda przepływ danych globalną siecią kabli światłowodowych, które są podstawą internetu.

W ten sposób USA mogą uzyskać dostęp do danych z całego świata, w tym z Polski. Każda wiadomość wysłana z naszego kraju do Stanów Zjednoczonych dociera tam jednym z kilku podmorskich kabli światłowodowych, które najwyraźniej mogą być nadzorowane. Ponadto nawet email wysłany z Polski nie do USA i tak ma szansę „odwiedzić” ten kraj, ponieważ w sieci informacje niekoniecznie podróżują drogą najkrótszą z punktu widzenia geografii, ale taką, która jest najdogodniejsza i najtańsza dla firm internetowych. W międzyczasie może zostać „obejrzana” przez oprogramowanie wywiadu USA analizujące ruch w sieci.

Tajemnice „pokoju 641A”

Nie jest jasne jak NSA miałaby zdobyć dostęp do podmorskich kabli światłowodowych, które należą do prywatnych firm. Promień światła może na to rzucać afera „Pokoju 641A” z 2006 roku. Technik amerykańskiego giganta telekomunikacyjnego AT&T ujawnił wówczas, że w jednym z budynków należącym do firmy w San Francisco, istnieje tajne pomieszczenie służące wywiadowi USA. Miał tam być zainstalowany sprzęt na bieżąco analizujący ruch internetowy przepływający przez kable światłowodowe.

Ujawnienie tej informacji stało się podstawą do pozwu skierowanego przeciw AT&T, za naruszanie prywatności swoich klientów i współpracę z NSA w nielegalnym programie śledzenia obywateli USA. W 2011 proces został zakończony, ponieważ firma AT&T została objęta amnestią ustanowioną przez Kongres USA, który zwolnił z odpowiedzialności prawnej wszystkie firmy wypełniające prośby władz o współpracę. Z tej samej ochrony korzystają obecnie korporacje oskarżone o kooperowanie z NSA przy programie PRISM.

Instalacji podobnych do tej z „Pokoju 641A” ma być na terenie USA więcej. Jest o tym przekonany William Binney, wysoki rangą kryptoanalityk z NSA, który w 2001 roku odszedł z agencji i stał się jednym z jej najzagorzalszych krytyków. Według niego, do końca pierwszej dekady XXI wieku na terenie samych USA powstało od 10 do 20 podobnych instalacji. Mark Klein, osoba, która zdradziła istnienie „Pokoju 641A”, twierdzi, że mówiono mu o istnieniu szeregu podobnych „pokojów”.

Efekt synergii

Podłączenie się wywiadu USA do globalnej sieci kabli światłowodowych nie oznacza, że agenci mają nieograniczony dostęp do całej naszej aktywności w sieci. Znaczna część komunikacji internetowej jest kodowana i rozszyfrowywanie jej na bieżąco, przy olbrzymim przepływie informacji w kablach światłowodowych, jest niemal na pewno zadaniem ponad siły nawet superkomputerów NSA. Wywiad ma jednak łatwy dostęp do tych informacji, których nie zaszyfrowano, oraz do tak zwanych metadanych, czyli opisu informacji przesyłanych przez internet (w dużym uproszeniu: kto, skąd, do kogo i co wysyła, co zawiera i jak jest zbudowana strona internetowa itp.).

Tutaj do akcji prawdopodobnie wkracza PRISM. Analizując metadane komputery mogą automatycznie wskazać „podejrzane” informacje. Na przykład całą komunikację pochodzącą z Jemenu, gdzie działa silna siatka Al-Kaidy czy strony zawierające dane geograficzne wskazujące np. na jakiś punkt w USA. Dzięki PRISM wywiad może uzyskać od firmy internetowej dostęp do niezakodowanej informacji.

Najprawdopodobniej dlatego w prezentacji wykradzionej przez Snowdena autor szkolenia kładzie nacisk na korzystanie z FAIRVIEW oraz BLARNEY w połączeniu z PRISM, aby skorzystać z efektu synergii. Informacje uzyskiwane przez te pierwsze są prawdopodobnie liczne, ale mało dokładne, natomiast pomagają otrzymać szczegółowe dane przy pomocy PRISM.

 

Wielkie ucho

Poza Internetem amerykański wywiad uważnie przygląda się też innej komunikacji i prawdopodobnie może na bieżąco śledzić przepływ informacji przez satelity. Służy temu program ECHELON, który do rozwinięcia się globalnej sieci kabli światłowodowych był prawdopodobnie najważniejszym narzędziem do „podsłuchiwania” świata w rękach USA.

Oficjalnie na temat ECHELON władze Stanów Zjednoczonych się nie wypowiadają. Najbardziej wiarygodnym źródłem informacji na jego temat jest raport z dochodzenia przeprowadzonego przez komitet Parlamentu Europejskiego w 2000 i 2001 roku. Wynika z niego, że ECHELON jest wspólnym projektem pięciu państw sygnatariuszy niejawnego porozumienia UKUSA, które zakłada współpracę wywiadów elektronicznych USA, Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii i Nowej Zelandii.

Początkowo ECHELON miał służyć do szpiegowania państw Bloku Wschodniego, ale po zakończeniu Zimnej Wojny zmieniono jego zastosowanie. Potężne stacje nasłuchowe i specjalne satelity systemu mają przechwytywać praktycznie całą komunikację satelitarną. Przed gwałtownym rozwojem sieci kabli światłowodowych to właśnie tą drogą przechodziła znaczna część łączności międzynarodowej. Obecnie ECHELON najprawdopodobniej ma znacznie mniejsze znaczenie niż kiedyś i uzupełnia systemy służące do szpiegowania aktywności w sieci.

 

Ważne, że obcokrajowiec

Jest niemal pewne, że cały ten rozbudowany system czasem „bierze pod lupę” komunikację Polaków, która z powodu jakiegoś słowa, zwrotu czy zawartych danych wzbudzi zainteresowanie systemów przeszukujących olbrzymi strumień informacji przepływający przez kable światłowodowe lub satelity. Takie sprawy jak przynależność Polski do NATO i bycie państwem sojuszniczym prawdopodobnie niewiele znaczy. Dla wywiadu USA najważniejszy podział to ten na obywateli Stanów Zjednoczonych i obcokrajowców.

Takie rozróżnienie wynika z podstawowego aktu prawnego, który legitymizuje działalność szpiegowską NSA, czyli ustawy FISA – Foreign Intelligence Surveillance Act. Prawo to pierwotnie ustanowiono w 1978 roku, aby uregulować zakres działalność wywiadu po aferze Watergate i było wielokrotnie zmieniane po zamachach z 11 września 2001 roku. Stanowi ono, że służby wywiadowcze USA mogą szpiegować każdego, o ile mają „uzasadnione podejrzenie”, iż przebywa on poza Stanami Zjednoczonymi i nie ma obywatelstwa USA. Teoretycznie zezwolenie na taką działalność na okres roku wydaje specjalny sąd, na wniosek prokuratora generalnego i szefa wywiadu, ale w praktyce służby mogą działać z jego pominięciem, powołując się na ryzyko utraty cennych danych wywiadowczych w wypadku zwłoki.

Formalnie działalność NSA ma za zadanie służyć przeciwdziałaniu terroryzmowi. Al-Kaida i działające pod jej szyldem organizacje koordynują swoje działania przez Internet. Tam też propagują swoją ideologię i zdobywają nowych zwolenników. Nie przeszukiwanie sieci byłoby więc wielkim błędem. Amerykanie mogą jednak wykorzystać swoje możliwości do mniej chwalebnych zadań. Badająca ECHELON komisja Parlamentu Europejskiego stwierdziła w swoim raporcie, że USA wykorzystują ten system także do wywiadu przemysłowego i zaleciła firmom oraz obywatelom Wspólnoty szersze stosowanie szyfrowania komunikacji.

 

Źródło: tvn24.pl

Polecane: