Emisyjność elektronowa, której dotyczą wykresy, to nic innego jak dziury koronalne znajdujące się w promieniu 72 stopni względem pozycji na wprost Ziemi. Z wyliczeń wynika, że ten obszar najmocniej wpływa na emisję w naszą stronę. Od dawna pokazuję Wam cykliczność, która jest zależna od odległości strefy względem równika słonecznego, a wynosi podobnie jak pełne okrążenie Ziemi przez Księżyc, czyli „w okolicach” 27 dni i 8 godzin. Długość cyklu zależna jest od odległości dziur koronalnych względem równika słonecznego.

Zdjęcia AIA193 z satelity SDO

 

W przypadku największych dziur koronalnych od początku roku, cykl zmienił się w lutym, aktualnie trwa 27 dni i 16 godzin.
Poniżej widać to od 19 lutego. Braki zdjęć na serwerach NASA – potrzebnych do analizy zaznaczone są: „—„. Rzadko będę dodawał zielony wykres, ale na nim oznaczone zostało, ile algorytm miał zdjęć do analizy z satelity SDO na każde 6 godzin wykresu. Dla mnie to cenna informacja, dla Was może być tylko ciekawostką.

 

27 dni i 16 godzin (27.66) zaznaczone na czerwono.

 

Poniżej cykle do końca 2026 roku względem aktualnej długości, która może się odrobinę zmienić.
Długość cyklu zmienia się, gdy dziury koronalne przesuwają się względem równika.

 

 

Kolejny szczyt dużej emisyjności wystąpi 10 czerwca, około południa UTC. W przypadku dużych i rozległych dziur koronalnych, emisyjność może zacząć się nawet 4 dni przed szczytem i tyle samo po szczycie może jeszcze trwać. W tym przypadku powinna być trochę krótsza.

 

Tego też dnia wystąpią silne oddziaływania magnetyczne, o których pisałem: Silne oddziaływania magnetyczne wystąpią 3 i 10 czerwca.

To jest zła wiadomość. W LZ można sobie o tym przypomnieć w kategorii burze geomagnetyczne i jonosferyczne lub ataki terrorystyczne.

 

Źródło: LosyZiemi.pl