Wschodnie kraje Afryki w ostatnim czasie zmagają się z potężnymi ulewami. Jak poinformowały we wspólnym oświadczeniu Organizacja Narodów Zjednoczonych i władze Dżibuti, w ciągu jednego dnia w tym kraju spadło tyle deszczu, ile zwykle w ciągu dwóch lat. W powodziach zginęło dziewięć osób, w tym siedmioro dzieci.

Trwające od tygodnia ulewy spowodowały powodzie, które dotknęły około 250 tysięcy ludzi. Żywioł zniszczył budynki mieszkalne, sklepy i szkoły. Zginęło dziewięć osób, w tym siedmioro dzieci.

W niektórych regionach są problemy z dostawami prądu. Jak oceniają władze kraju, pomocy służb humanitarnych może potrzebować ponad 100 tysięcy mieszkańców.

Ulewy mają towarzyszyć Dżibuti do końca listopada, a to oznacza, że liczba dotkniętych kataklizmem osób może wzrosnąć.

Niebezpiecznie też w innych krajach

Ze skutkami ulew walczą też inne kraju regionu, np. Kenia i Somalia. Władze w Nairobi poinformowały, że w porze deszczowej w wyniku powodzi i lawin błotnych zginęło 120 osób. Ponad 60 z nich zmarło w weekend w hrabstwie West Pokot. Ponad 18 tysięcy osób musiało opuścić swoje domy, a infrastruktura uległa zniszczeniu. Lekarze ostrzegają, że w związku z powodziami szerzą się choroby.


– Są problemy ze zdrowiem: rany, przychodzą do nas dzieci z zapaleniem płuc, są choroby objawiające się biegunką – powiedział lekarz Taabu Simiu ze szpitala w West Pokot.

Na trudne warunki skarzą się mieszkańcy.

– Życie tu jest straszne, nie mamy pieniędzy, nawet jeśli ktoś miał pieniądze w swoim domu, to wszystko zostało porwane przez powódź – żalił się jeden z ocalałych. – Tu czeka nas tylko bieda. Budzimy się z niczym. Gdyby nie niewielka pomoc, nie mielibyśmy niczego, dzisiaj nic nie jedliśmy – dodaje.

 

Źródło: PAP, UN, AP