W amerykańskim stanie Missouri w wymianie ognia z funkcjonariuszami FBI zginął mężczyzna. Podejrzewany był o to, że planował napaść na szpital, gdzie leczeni są pacjenci z koronawirusem. „Chciał skrzywdzić wielu ludzi, atakując placówkę, która w obecnej sytuacji zapewnia krytyczną opiekę medyczną” – przekazało Federalne Biuro Śledcze.

Do strzelaniny doszło we wtorek po południu 24 marca w mieście Belton w stanie Missouri podczas próby zatrzymania mężczyzny, który od miesięcy był objęty dochodzeniem federalnym w sprawie podejrzenia o związki z terroryzmem. Władze zidentyfikowały go jako 36-letniego Timothy’ego R. Wilsona.

Jak pisze “New York Times”, nie wiadomo, czy zginął on od kuli któregoś z agentów, czy też popełnił samobójstwo.

“Potencjalnie groźny ekstremista”

Mężczyzna od września był obserwowany przez służby, które uznawały go za “potencjalnie groźnego ekstremistę”, wyrażającego rasową i religijną nienawiść – poinformowało FBI w oświadczeniu. Jak dodano, formułowane przez niego groźby uznano za realne zagrożenie.

Według FBI, nim podejrzany zdecydował się przygotować atak na szpital, w którym leczeni są pacjenci chorzy na COVID-19, rozważał on szereg innych celów. Na jego czarnej liście znajdowały się m.in. szkoła, do której uczęszcza wielu czarnoskórych uczniów, meczet oraz synagoga.

“Wilson rozważał różne cele i ostatecznie zdecydował się na szpital rejonowy. Chciał skrzywdzić wielu ludzi, atakując placówkę, która w obecnej sytuacji zapewnia krytyczną opiekę medyczną” – przekazało Federalne Biuro Śledcze.

W ubiegłym tygodniu w związku z pandemią COVID-19, burmistrz Belton wydał mieszkańcom nakaz pozostania w domach. Jak poinformowało FBI, podejrzany stwierdził, że wobec zaostrzenia restrykcji przez miejscowe władze, poczuł się zmuszony do działania. Zapowiedział, że zamierza użyć samochodu pułapki, by spowodować masowe straty w szpitalu.

Według służb mężczyzną kierowały rasistowskie i antyrządowe pobudki.

Nie podano, który szpital miał być celem niedoszłego zamachowca. Poinformowano jedynie, że chodziło o placówkę medyczną w mieście Kansas City w Missouri.

 

Koronawirus w USA

W ciągu doby ze środy na czwartek w USA zmarło ponad 200 osób zakażonych koronawirusem. Stany Zjednoczone stały się tym samym szóstym krajem, w którym przekroczono liczbę tysiąca ofiar śmiertelnych zainfekowanych SARS-CoV-2. Przed USA liczba tysiąca zmarłych została przekroczona w Chinach, Iranie, Włoszech, Hiszpanii oraz Francji.

W Stanach masowo przeprowadzane są testy na koronawirusa. Łączna liczba wykrytych przypadków wynosi ponad 68 tys.

Najgorsza sytuacja panuje w stanie Nowy Jork, na który przypada ponad połowa zdiagnozowanych przypadków w USA. Na terytorium metropolii nowojorskiej, obejmującej stan New Jersey, Long Island i południową część stanu Connecticut, wirusem zakaża się prawie 1 na 1000 osób; to najwyższy wskaźnik w kraju.

Źródło: PAP