Dramatyczna sytuacja w lasach Amazonii. Według państwowego instytutu badań INPE w porównaniu z tym samym okresem w 2019 roku liczba pożarów wzrosła o 84 procent. Dym widać nawet na zdjęciach satelitarnych.

W poniedziałek po południu w mieście Sao Paulo w Brazylii doszło do godzinnego blackoutu. Wszystko przez dym pochodzący z oddalonego o 2700 kilometrów lasu. To było jakby dzień zamienił się nagle w noc – mówi jeden z mieszkańców.

Potężny dym był ewenementem na skalę niemal kosmiczną. NASA opublikowała zdjęcia satelitarne, na których było widać chmurę nad Brazylią.

INPE od stycznia do sierpnia odnotowało 74 tysiące pożarów. Ostatni raz tak źle było w 2013 roku. Dla porównania, w 2018 roku w tym samym okresie było niewiele ponad 40 tysięcy pożarów, a w 2016 roku – 68 tysięcy.

Amazonia to największy las deszczowy na całym świecie, często nazywany „płucami świata”. Jest głównym magazynem dwutlenku węgla, spowalniając globalne ocieplenie. W lasach jest około trzech milionów gatunków roślin i zwierząt. Zamieszkiwane jest także przez około miliona rdzennych mieszkańców.

Pożary w Amazonii często pojawiają się w momencie suszy w Brazylii, ale także przez celowe rozniecanie – niektórzy bowiem liczą, że w ten sposób pojawią się tereny np. pod hodowlę bydła.

Ekolodzy są zdania, że swój wkład w zwiększenie liczby pożarów ma prezydent Brazylii Jair Bolsonaro. Według nich polityk zachęcał do wycinania drzew, a tempo wycinki wzrosło, gdy objął urząd prezydenta w styczniu. Porzucił także plany konserwacji „zielonych płuc”.

W ostatnich tygodniach Bolsonaro zwolnił szefa INPE, gdy ten opublikował dane dotyczące wylesienia Amazonii. Naszym zdaniem te dane nie są zgodne z rzeczywistością. Wygląda, jakby służyły jakiejś organizacji pozarządowej – tłumaczył Bolsonaro w rozmowie z mediami.

Nazywali mnie Kapitanem Piłą, a teraz jestem Neronem, który podpalił Amazonię – mówił prezydent. Stwierdził także, że to „taki sezon”.

Badacze INPE uważają jednak, że tempa wylesiania i pożarów nie można wytłumaczyć wyłącznie kwestiami klimatycznymi, gdyż ten rok nie odstawał od normy. Deszcze w rejonie są niewiele poniżej normy – mówi Alberto Setzer w rozmowie z Reuterem.

Sezon suszy tworzy lepsze warunki do rozprzestrzeniania się ognia, ale jego rozniecanie to robota ludzi, niezależnie od tego, czy robią to specjalnie czy przypadkiem – zaznacza badacz.

 

 

 

Źródło: CNN