Chińska sonda Tianwen-1, znajdująca się od lutego na orbicie wokół Marsa, przygotowuje się do zrzucenia lądownika wraz z łazikiem Zhurong na powierzchnię Czerwonej Planety. Do tej pory tylko Stanom Zjednoczonym udało się pomyślnie dostarczyć łazik na Marsa.

Misja rozpoczęła się w lipcu 2020 roku. 10 lutego tego roku sonda Tianwen-1 z powodzeniem weszła na orbitę Marsa. Orbiter posiada własne instrumenty naukowe, w tym radar do poszukiwania wód podpowierzchniowych i kamerę o wysokiej rozdzielczości, ale w podróż na Czerwoną Planetę zabrał też lądownik oraz łazik, które niebawem mają podjąć próbę lądowania. Manewr ten będzie testem chińskich możliwości eksploracji kosmosu.

Tianwen-1 to druga misja Chin na Marsa, ale pierwsza, która dotarła do celu. Nieudanym debiutem była misja o nazwie Fobos-Grunt realizowana razem z Rosjanami. Została wystrzelona w 2011 roku, ale nie wydostała się z orbity Ziemi i rok później spłonęła w atmosferze.

 

Trudny manewr lądowania

Lądowanie na Marsie obarczone jest wysokim ryzykiem niepowodzenia, m.in. dlatego, że inżynierowie na Ziemi nie mają kontroli nad manewrem w czasie rzeczywistym i muszą polegać na wcześniej wysłanych instrukcjach. Mniej więcej połowa wszystkich misji mających lądować na Czerwonej Planecie zakończyła się kraksą. Jak dotąd tylko specjaliści z NASA dostatecznie opanowali technikę lądowania, wysyłając dziewięć misji na powierzchnię planety i tylko oni są jedynymi, którzy obsługiwali pojazd na powierzchni Czerwonej Planety.

Chiny nie podają za wiele informacji o planowanych przez nich manewrach. Naukowcy zaangażowani w misję nie odpowiadają na prośby o komentarz, a władze Państwa Środka dość skąpo dzielą się informacjami. Jednak dostępne źródła sugerują, że lądowanie ma nastąpić z piątku na sobotę polskiego czasu o godzinie 1:11. Chińska Narodowa Administracja Kosmiczna (CNSA) nie potwierdziła tego terminu, ale wcześniej zapowiedziała, że ​​podejmie próbę lądowania w maju.

Sonda Tianwen-1 najpierw wypuści lądownik i łazik, które polecą w kierunku powierzchni Marsa chronione osłoną termiczną przed nadmiernym wzrostem temperatury w kontakcie z atmosferą. Następnie lądownik wraz z łazikiem wypuszczą spadochron, by spowolnić opadanie. Pomóc w tym mają także dopalacze rakietowe do hamowania. W trakcie opadania systemy lądownika ocenią wybrany do lądowania obszar pod kątem rożnych przeszkód mogących utrudnić manewr, takich jak duże głazy czy nierówności terenu.

Po kilku dniach po lądowaniu, jeśli oczywiście manewr się powiedzie, na powierzchnię Marsa ma wyjechać sześciokołowy łazik Zhurong zasilany energią słoneczną. Łazik został zaprojektowany z myślą o co najmniej trzech miesiącach badań, ale być może uda mu się przetrwać dłużej, tak jak to miało miejsce w przypadku łazików Spirit i Opportunity wysłanych na Czerwoną Planetę przez NASA.

Ze skąpych informacji podawanych przez agencję kosmiczną Państwa Środka wiadomo, że miejscem lądowania ma być Utopia Planitia – równina leżąca w okolicy północnego bieguna, gdzie NASA kilka lat temu odkryła pokłady lodu. Ten rejon był już odwiedzany przez ziemskie sondy. W 1976 roku osiadł tam lądownik NASA Viking 2.

Powierzchnia Utopia Planitia jest w większości pokryta materiałem wulkanicznym, który przez miliardy lat podlegał różnym procesom, jak wielokrotne zamrażanie i rozmrażanie. Badania regionu z orbity sugerują, że tuż pod powierzchnią może tam znajdować się warstwa wiecznej zmarzliny.

 

Łazik Zhurong

Zhurong jest wyposażony w sześć instrumentów do badania marsjańskiego środowiska. Na maszcie ma zamontowane dwie kamery, które będą wykonywać zdjęcia krajobrazu i skał. Posłużą one do orientacji w terenie i do planowania dalszej podróży. Między kamerami nawigacyjnymi umieszczono trzecią kamerę multispektralną, która posłuży do badań minerałów obecnych w skałach.

Zhurong ma też radar penetrujący grunt. Dzięki niemu chińscy uczeni mają nadzieję uzyskać obrazy, które rzucą nieco światła na procesy geologiczne, które doprowadziły do ​​powstania regionu. Przy odrobinie szczęścia Zhurong może wykryć granicę wyznaczającą wieczną zmarzlinę. Wiedza o tym, jak głęboko znajduje się zmarzlina i jakie są jej ogólne cechy, może dać wgląd w najnowszą historię zmian klimatycznych Marsa.

Łazik wyposażony został także w spektrometr, który posłuży do badania składu skał. Ma też magnetometr do pomiaru pola magnetycznego w swoim otoczeniu. Instrument może dostarczyć informacji o tym, jak Mars utracił swoje silne pole magnetyczne, co zmieniło planetę w jałową pustynię.

Projekt lądownika i łazika został oparty o sprawdzone już w boju maszyny z misji Chang’e-4. To misja, w której Chiny w początkiem 2019 roku osadziły duet lądownik-łazik po niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca. Ważący 240 kilogramów łazik, podobny do łazika Yutu-2, ma planowo pracować przez 90 marsjańskich dni.

Zhurong, nazwany tak na cześć boga ognia ze starożytnej chińskiej mitologii, nawiązuje do dawnej, chińskiej nazwy Marsa. Planecie tej, zgodnie z teorię pięciu elementów z tradycyjnej filozofii chińskiej, przypisywano żywioł ognia i kolor czerwony. „Ogień przyniósł ciepło i jasność przodkom ludzkości i rozświetlił ludzką cywilizację. Nazwanie pierwszego chińskiego łazika marsjańskiego imieniem boga ognia oznacza rozpalenie płomienia chińskiej eksploracji planetarnej” – napisało CNSA w oświadczeniu. Z kolei nazwa orbitera – Tianwen-1 – pochodzi ze starożytnego chińskiego wiersza autorstwa Qu Yuana (ok 340-278 rok p.n.e.). Można ją przetłumaczyć jako „pytania do niebios”.

Podczas gdy Zhurong będzie wędrował po Czerwonej Planecie, Tianwen-1 będzie kontynuował obserwacje planety z orbity. Sonda została zaprojektowana do badań geologii Marsa oraz słabej magnetosfery otaczającej planetę. Jest wyposażona w dwie kamery i spektrometr, których użyje do stworzenia mapy składu mineralnego powierzchni Marsa. Zamontowano na niej także radar oraz detektory do badania cząstek w atmosferze Czerwonej Planety. Będzie również szukać złóż lodu wodnego, które mogą być pomocne dla przyszłych odkrywców.

 

 

ŹródłoNature

 

0 0 votes
Article Rating