Co najmniej ośmioro ludzi, w tym sześcioletni chłopiec, zginęło w Delhi wskutek wybuchu, który spowodował częściowe zawalenie się budynku. Znajdowało się w nim co najmniej 18 osób. Uratowano osiem, a ratownicy szukają pozostałych.

Według „Hindustan Times” eksplozja zrównała z ziemią trójkondygnacyjną fabrykę, w której pokrywano farbą skrzydła podsufitowych wentylatorów.

Okoliczni mieszkańcy ocenili, że pod gruzami mogło być w sumie blisko 25 ludzi. W zakładzie pracowało 13 osób, a obok na złomowisku było ponad 10, w tym dzieci. Sąsiedzi uratowali spod gruzów część zasypanych, w tym ciężko rannego właściciela zakładu.

Fabryka działała na skraju mieszkalnego rejonu dzielnicy Moti Nagar. Nie jest jasne, czy budynek wzniesiono legalnie. Na ostatniej jego kondygnacji mieszkał właściciel, który wynajmował też pokoje swoim pracownikom.

Sąsiedzi twierdzą, że ciągu ubiegłych kilku lat w tej okolicy były już podobne wypadki, a w ostatnich dniach z urzędu opieczętowano kilka budynków.

Według strażaków w zakładzie eksplodował potężny kompresor.

Zawalenia się budynków w Indiach to zjawisko powszechne. Przyczyną jest stosowanie marnych materiałów, na których próbują zaoszczędzić inwestorzy, oraz niedostateczny nadzór techniczny przy budowie wielopiętrowych budowli.

Jak pisze agencja AP, na katastrofy budowlane w Indiach ma pośredni wpływ wysoki popyt na mieszkania i korupcja. Sprawiają one, że często dochodzi do budowy dodatkowego piętra we wznoszonym budynku lub wprost stawiania domów bez wymaganych zgód budowlanych.

W 2013 roku w Bombaju zawalenie się domu spowodowało śmierć ponad 70 ludzi.

 

 

Źródło: rmf24, Reuters