Strażacy z Florydy w USA wyciągnęli ze studzienki ściekowej nagą kobietę, która zaginęła trzy tygodnie wcześniej. Jej wołanie o pomoc usłyszał przechodzień i to on zawiadomił służby ratunkowe.

„Miała szczęście” – mówi wprost Dani Moschella, rzeczniczka straży pożarnej w Delray Beach na Florydzie.

Zaginięcie 43-letniej kobiety 3 marca oficjalnie zgłosił na policji jej chłopak. Służby nie wiedzą jeszcze, jak długo przebywała w studzience ściekowej.

Jej wołanie o pomoc usłyszał przechodzień w czwartek rano, mimo porannego ruchu ulicznego.

„To musiało być straszne, tak tam tkwić. Tam jest brudno i niebezpiecznie, są tam węże, szczury, śmieci, odpadki i cały brud, zmywany z jezdni. Strasznie śmierdzi” – relacjonuje Moschella.

Strażacy, aby wyciągnąć kobietę, musieli użyć drabiny 2,5-metrowej. Była tak osłabiona, że nie była w stanie ustać na własnych nogach. Do tego była naga. Została przewieziona do szpitala.

„To zdecydowanie jeden z najdziwniejszych incydentów, do jakich wezwano naszych funkcjonariuszy” – oświadczył Ted White z lokalnej policji.

Kobieta przekonuje, że pływała w kanale w pobliżu domu swojego chłopaka. Natknęła się na drzwi z kraty w tym kanale, które prowadziły do tunelu. Weszła tam z ciekawości i po prostu zgubiła się. Najpierw płynęła, potem zaczęła pełzać, jednym tunelem, potem drugim i następnym, aż znalazła się przy kracie burzowej. Tam utknęła na dobre.

Według policji kobieta zeznała, że znalazła puszkę piwa imbirowego i je piła przez ten okres. Nie wiadomo jednak, czy cokolwiek jadła.

Funkcjonariusze nie są jednak przekonani do jej wersji opowieści. „Jeśli ktoś nie miałby dostępu do odpowiedniej ilości jedzenia i picia to byłoby bardzo ciężko mu przetrwać, ale skoro ona tak twierdzi, to musimy jej uwierzyć, chyba że dotrzemy do informacji przeczących zeznaniom” – mówi Ted White.

 

Źródło: PAP
5 2 votes
Article Rating