Badacze z Arizony znaleźli dowody na to, że na Marsie wciąż aktywne mogą być wulkany. Jak twierdzą, odkrycie może sugerować, że pod powierzchnią planety panują warunki umożliwiające życie mikrobiologiczne.

Największy wulkan na Marsie i góra w Układzie Slonecznym – Olympus Mons.
Źródło: WikiPedia

Naukowcy z Laboratorium Księżycowego i Planetarnego oraz Instytutu Nauk Planetarnych, podlegających pod Uniwersytet Arizony, znaleźli dowody na to, że przez ostatnie 50 tysięcy lat na Marsie mogła występować aktywność wulkaniczna.

Do większości wybuchów wulkanów na Czerwonej Planecie dochodziło od około trzech do czterech miliardów lat temu. Mniejsze erupcje, w pojedynczych miejscach, mogły występować jeszcze do trzech milionów lat temu. Jednak do tej pory nie pojawiły się żadne dowody wskazujące na to, że Mars może być nadal aktywny wulkanicznie.

 

Specyficzny ślad

Wykorzystując dane z satelitów orbitujących wokół Marsa, badacze odkryli nieznane wcześniej złoże wulkaniczne. Szczegółowo opisali swoje odkrycia w czasopiśmie „Icarus”.

– To może być najmłodsze złoże wulkaniczne udokumentowane na Marsie – powiedział główny autor badania David Horvath. – Sądzę, że gdybyśmy mieli skompresować historię geologiczną Marsa w jeden dzień, to cała aktywność wulkaniczna wydarzyłaby się w ostatniej sekundzie – dodał.

Erupcja wulkaniczna wytworzyła szerokie na prawie 13 kilometrów gładkie i ciemne złoże, które otoczyło szczelinę o długości 32 km.

– Kiedy po raz pierwszy zauważyliśmy to złoże, wiedzieliśmy, że jest to coś wyjątkowego – powiedział współautor badania Jeff Andrews-Hanna. – Złoże było niepodobne do niczego innego, co znaleziono w tym regionie, a właściwie na całym Marsie. To bardziej przypominało ślady stworzone przez starsze erupcje wulkaniczne na Księżycu i Merkurym – stwierdził.

 

Nowy rodzaj erupcji na Marsie

Dalsze badania wykazały, że właściwości, skład i rozmieszczenie materiału odpowiadają temu, czego można by się spodziewać dla potoków piroklasycznych, a więc niebezpiecznej mieszanki gorących gazów i i materiału wulkanicznego.

Większość aktywności wulkanicznych w regionie równiny Elysium Planitia i w innych miejscach na Marsie skutkowało spływaniem lawy po powierzchni krateru.

Chociaż istnieją także liczne przykłady aktywności wulkanizmu na Marsie, doszło do nich dawno temu. A to złoże wydaje się nie przypominać żadnego innego.

– Te cechy pokrywają się z otaczającymi przepływami lawy i wydają się być stosunkowo świeżym i cienkim depozytem popiołu i skał. Reprezentują inny rodzaj erupcji – powiedział Horvath. – Podczas tego wybuchu, popiół mógł zostać wyrzucony nawet około 10 km wysokości w atmosferę Marsa. Możliwe, że tego typu zjawiska były bardziej powszechne, ale ich pozostałości uległy erozji lub zostały zakopane – stwierdził.

Potencjalne miejsce ostatniej erupcji znajduje się około 1600 km od lądownika NASA InSight, który od 2018 roku bada aktywność sejsmiczną na Marsie. Zasugerowano też, że dwa znane trzęsienia ziemi na Marsie, pochodzące z regionu wokół Cerberus Fossae, mogły być spowodowane ruchem magmy głęboko pod ziemią.

– Młody wiek tego złoża pozwala spekulować, że na Marsie wciąż może istnieć aktywność wulkaniczna. Intrygujące jest to, że ostatnie trzęsienia ziemi na planecie, wykryte przez misję InSight, mogą mieć swoje źródło w Cerberus Fossae – powiedział Horvath. Badaczom udało się przewidzieć, że będzie to prawdopodobna lokalizacja dla trzęsień ziemi, jeszcze kilka miesięcy przed tym, jak lądownik NASA InSight wylądował na Marsie.

 

Życie pod powierzchnią

Jak stwierdził Horvath, złoże wulkaniczne, takie jak to, również daje możliwość domniemywać, że Mars ma odpowiednie warunki, by umożliwiać mieszkanie pod jego powierzchnią – twierdzi Horvath.

– Interakcja wznoszącej się magmy i lodowego podłoża w tym regionie mogła zapewnić korzystne warunki dla życia mikrobiologicznego i to całkiem niedawno. To pozwala przypuszczać, że w regionie istnieje życie – dodał.

Andrews-Hanna wraz ze swoją grupą naukowców bada potencjalne przyczyny erupcji oraz jej mechanizmy. Jeden z członków zespołu – Pranabendu Moitra – opracował modele, aby przyjrzeć się możliwym przyczynom marsjańskiej erupcji. W artykule, który ukaże się w czasopiśmie naukowym „Earth and Planetary Science Letters”, sugeruje, że wybuch mógł był konsekwencją aktywności gazów już obecnych w marsjańskiej magmie. Druga hipoteza podaje, że nastąpił, gdy magma weszła w kontakt z marsjańską zmarzliną.

– Lód topi się do wody, miesza się z magmą i odparowuje, wymuszając gwałtowną eksplozję mieszaniny – powiedział Moitra. – Kiedy woda miesza się z magmą, efekt jest taki, jak po wlaniu benzyny do ognia – stwierdził.

 

Najpierw trzęsienie, potem wybuch

Moitra zwrócił także uwagę, że najmłodsza erupcja wulkaniczna na Marsie miała miejsce zaledwie około 10 kilometrów od szerokiego krateru o nazwie Zunil.

– Wiek erupcji i jego konsekwencje dają możliwość by przypuszczać, że trzęsienie faktycznie wywołało erupcję wulkanu – powiedział Moitra.

Naukowcy są niemal pewni, że duże trzęsienia marsjańskiej ziemi mogły spowodować erupcję magmy zalegającej pod powierzchnią.

Podczas gdy bardziej niebezpieczne wulkany w innych miejscach na planecie – takie jak Olympus Mons, najwyższa góra w Układzie Słonecznym – mogą dostarczać informacji o rozwoju planety, obecny „gorący punkt” na mapie Marsa, wydaje się znajdować na względnie nieinteresujących równinach regionu Elysium.

Andrews-Hanna powiedział, że to niezwykłe, że w jednym regionie znajdują się epicentra znanych trzęsień ziemi, najmłodszych przepływów lawy, a teraz jeszcze także nowego rodzaju erupcji wulkanicznej.

– To może być najnowsza erupcja wulkaniczna na Marsie, ale myślę, że możemy być pewni, że nie będzie ostatnią – dodał badać.

Wszystkie informacje dotyczące aktywności wulkanicznej i sejsmiczne na Marsie sugerują, że planeta jest daleka od zimnego, nieaktywnego świata, jakim zawsze się nam jawił.

– Wszystkie te dane wydają się mówić jedno i to samo: „Mars nie jest martwy” – podsumował Andrews-Hanna.

 

 

Źródło: sciencedaily.com
5 1 vote
Article Rating