Od 15 stycznia 2020 roku Microsoft nie będzie już dostarczał aktualizacji bezpieczeństwa czy wsparcia technicznego dla komputerów osobistych z systemem operacyjnym Windows 7.

Od 15 stycznia Microsoft nie będzie już zajmował się Windows 7, co oznacza, że z racji na brak aktualizacji zabezpieczeń, urządzenia wyposażone w ten system, będą bardziej narażone na cyberataki. Firma nie będzie miała żadnego obowiązku chronić swoich klientów, gdyż po prostu kończy się tzw. wsparcie rozszerzone (to „zwykłe” zakończone zostało w 2015 roku). Warto tu podkreślić, że nie oznacza to, że sam Windows magicznie przestanie działać – po prostu system nie będzie łatany i aktualizowany, a tym samym: stanie się potencjalnie mało bezpieczny dla użytkowników. Według szacunków ekspertów z branży w dalszym ciągu z tego systemu operacyjnego korzysta 33 procent użytkowników PC.

Dodajmy, że dotyczy to licencji indywidualnych – przedsiębiorstwa jeszcze w kwietniu będą mogły wykupić dodatkową licencję ESU (Extended Security Updates), która pozostanie ważna do 14 stycznia 2023 roku. Warto wspomnieć, że nawet Windows 10 nie jest wolny od uchybień – system ma bowiem pewien zawstydzający błąd, który sięga czasów Windows XP. Co do tego ostatniego, to niedawno okazało się, że wciąż korzysta z niego prezydent Rosji, Władimir Putin.

Źródło: Microsoft