W weekend nad Czechami przeszły ulewy. Miejscami opady były tak intensywne, że doszło do powodzi błyskawicznych. Mieszkańcy utknęli w domach, potrzebna była pomoc strażaków. Ulewy podtopiły też dom czeskiej panczenistki Martiny Sablikovej.

W sobotę 13 czerwca w miejscowości Pustá Rybná w kraju pardubickim w środkowej części Czech z powodu intensywnych opadów deszczu wylała rzeka Hlučál. Niektóre lokalne drogi zostały kompletnie zalane.

Padać zaczęło około godziny 17. Jak poinformowała Helena Pazderová, przedstawicielka lokalnych władz, przyszła burza, padał intensywny deszcz oraz grad. Po dwóch godzinach woda sięgała miejscami po kolana.

– Nie ma dojazdu do miejsc położonych wyżej w wiosce. Ludzie, którzy tam są, utknęli w domach. Nie mogą zjechać niżej. Aby mogli się wydostać, potrzebny będzie tydzień pracy. Woda musi powrócić do swojego koryta, bo teraz płynie drogami – przekazała Pazderová w rozmowie z portalem dennik.cz.

– Nikt tutaj nie pamięta takiej powodzi błyskawicznej – relacjonował Vladimír Fajmon, jeden z mieszkańców.

Silny wiatr łamał drzewa

Tego dnia strażacy mieli sporo pracy również w innych częściach kraju pardubickiego. Powodzie błyskawiczne pojawiły się też w miejscowościach Oldřiš i Borová. Silny wiatr łamał drzewa. Odnotowano ponad 90 interwencji.

W niedzielę mieszkańcy Pustej Rybnej zebrali się rano, aby usuwać skutki powodzi. Do pomocy przybyli także mieszkańcy z pobliskich miejscowości.

– Powodzie nawiedziły naszą wioskę w 1997 i 2002 roku, ale nie były tak niszczycielskie, jak ta – tłumaczyła Pazderová.

„Woda z łąk i pastwisk wlała się do domu”

Kilkadziesiąt kilometrów dalej w niedzielę po południu w miejscowości Počítky w kraju Wysoczyna przeszła ulewa.

Słynna czeska panczenistka, trzykrotna mistrzyni olimpijska Martina Sablikova musiała walczyć ze skutkami powodzi w domu i ogrodzie po burzy. Mogła jednak liczyć na pomoc nie tylko straży pożarnej, ale przede wszystkim sąsiadów.

– Powódź dotknęła całą naszą wioskę i mnie także, choć mieszkam na jej skraju. Woda z łąk i pastwisk wlała się do domu, zniszczyła też cały ogród, który został niedawno ukończony. Z rodziną i sąsiadami byliśmy w stanie opanować sytuację. Przyjechali też strażacy. Doceniam solidarność wszystkich ludzi, którzy tu mieszkają, bo naprawdę bardzo sobie pomagają. Dzięki sąsiadom, którzy koparką przekopali rów, było możliwe spuszczenie wody z ogrodu. Chociaż jest to bardzo trudny czas dla wielu ludzi, wszyscy są tu wspaniali – powiedziała agencji prasowej CTK 33-letnia Sablikova.

W niedzielę czescy strażacy w związku z gwałtowną pogodą interweniowali ponad 850 razy.

 

 

 

Źródło: dennik.cz, PAP, idnes.cz, ENEX
0 0 votes
Article Rating