Do niedawna sądzono, że śpiewające psy z wyspy Nowa Gwinea żyjące na wolności wymarły, a pozostały jedynie osobniki hodowane przez ludzi. Naukowcy znaleźli je jednak podczas ekspedycji na odległych wyżynach zachodniej części Nowej Gwinei.

Śpiewające psy z Nowej Gwinei (Shutterstock)

Śpiewające psy z Nowej Gwinei (Canis dingo hallstromi), zwierzęta przypominające dingo, są znane ze swojego charakterystycznego szczekania i wycia. W placówkach ochrony przyrody lub ogrodach zoologicznych żyje tylko około 200 tych psów, potomków zaledwie kilku dzikich osobników schwytanych w latach siedemdziesiątych.

Żaden z nich nie był widziany w ich naturalnym środowisku przez pół wieku, aż do 2016 roku. Wtedy podczas wyprawy zlokalizowano i zbadano 15 dzikich psów na odległych wyżynach zachodniej części wyspy Nowa Gwinea w Indonezji. Kolejna ekspedycja wróciła na miejsce badań w 2018 roku, aby zebrać szczegółowe próbki biologiczne w celu potwierdzenia, czy te żyjące na wyżynach dzikie psy są rzeczywiście przodkami śpiewających psów z Nowej Gwinei.

Porównanie DNA pobranego z krwi trzech psów wykazało, że mają one bardzo podobne sekwencje genów i są znacznie ściślej powiązane ze sobą niż jakikolwiek inny pies. Tak wynika z badań opublikowanych w poniedziałek w czasopiśmie PNAS.

 

70 procent pokrewieństwa

Chociaż ich genomy nie były identyczne, naukowcy wierzą, że psy z wyżyn to dzika i „oryginalna” populacja śpiewających psów z Nowej Gwinei, z różnicą polegającą na fizycznej separacji przez dziesięciolecia oraz chowie wsobnym (kojarzenie zwierząt spokrewnionych przez wspólnych przodków) wśród zniewolonych śpiewających psów z Nowej Gwinei.

– Wyglądają na najbardziej spokrewnione ze śpiewającymi psami z Nowej Gwinei, które są potomkami ośmiu psów sprowadzonych do Stanów Zjednoczonych wiele, wiele lat temu – powiedziała Elaine Ostrander, badaczka z Narodowych Instytutów Zdrowia i autorka pracy. – Były hodowane wsobnie od pokoleń, więc straciły wiele ze swojej różnorodności genetycznej – dodała.

Ostrander powiedziała też, że psy odkryte w 2016 roku były w ok. 70 procentach zgodne genetycznie z populacją żyjącą w niewoli, z tą różnicą, że prawdopodobnie zawierały one część pierwotnej różnorodności, której obecnie brakuje wśród zwierząt wyhodowanych przez ludzi.

Śpiewający pies z Nowej Gwinei oznaczający swoje terytorium (Oldsingerman20/Wikipedia (CC BY-SA 3.0))

Wyprawa w ekstremalnych warunkach

Nowa Gwinea jest drugą co do wielkości wyspą świata. Wschodnia połowa to Papua Nowa Gwinea, natomiast jej zachodnia część należy do Indonezji i znana jest jako Papua. Psy zostały po raz pierwszy opisane po znalezieniu osobników na wysokości około 2,1 tys. metrów w Prowincji Środkowej w kraju Papua Nowa Gwinea w 1897 roku.

Pomimo anegdotycznych doniesień i niepotwierdzonych zdjęć w ostatnich latach, wielu obawiało się, że śpiewające psy z Nowej Gwinei wyginęły przez utratę siedliska i mieszanie się z dzikimi psami z wioski.

Jednak w 2016 roku psy zostały ponownie odkryte w pobliżu kopalni złota i miedzi Grasberg w Papui (należącej do Indonezji). Środki mające ochronić tamtejszy ekosystem wokół kopalni bez zamierzenia stworzyły warunki, w których dzikie psy mogły się rozwijać. Zespołem, który się tam udał, kierował James McIntyre, badacz terenowy i założyciel fundacji New Guinea Highland Wild Dog Foundation.

Ten sam zespół dwa lata później udał się w odległy, wysokogórski region i odważył się wystawić na ekstremalne warunki pogodowe, aby pobrać próbki krwi, sierści, tkanek i śliny. Badacze dokonali również pomiarów psów, ich wagi, wieku i ogólnego stanu zdrowia i ciała, a dwóm z nich założono obroże wyposażone w odbiornik GPS. Dzięki temu badacze mogli śledzić ich wędrówki.

 

Wyją niczym humbaki

Według zoo w San Diego, śpiewające psy z Nowej Gwinei są niezwykle zwinne – mogą się wspinać i skakać jak koty. Według odczytów z sonogramów ich wycie można porównać do pieśni humbaka.

Naukowcy mają ostatecznie nadzieję, że możliwy będzie rozród dzikich psów pochodzących z wyżyn w Nowej Gwinei ze śpiewającymi psami z Nowej Gwinei, ale hodowanymi przez ludzi. Być może uda się to poprzez wykorzystanie próbek spermy. To pozwoliłoby na stworzenie prawdziwej populacji tych zwierząt.

– Utrata tego gatunku nie jest dobrą rzeczą. Nie chcemy, aby te zwierzęta zniknęły – powiedziała Ostrander.

 

 

Źródło: CNN
0 0 vote
Article Rating