Przez Stany Zjednoczone przetoczyły się gwałtowne burze. Silne porywy wiatru i intensywne opady były przyczyną śmierci co najmniej 11 osób. Przez pogodę samolot Polskich Linii Lotniczych LOT miał problemy z dotarciem do celu.

Co najmniej 11 osób zginęło w wyniku gwałtownej pogody, jaka nawiedziła w ostatnich dniach Stany Zjednoczone. Burze z intensywnymi opadami i porywistym wiatrem spowodowały ogromne utrudnienia w komunikacji oraz dostawach energii elektrycznej.

Zabici po załamaniu pogody

Według szeryfa Bossier w stanie Luizjana dwie osoby zginęły w wyniku zniszczenia przyczepy, w której akurat były. Trzecia osoba zginęła po zawaleniu się drzewa na dom. Kolejna zjechała samochodem z drogi i wpadła do potoku w miejscowości Dallas. Wśród ofiar znajdują się również policjant i strażak z Teksasu, potrąceni przez samochód poruszający się po oblodzonej autostradzie.

W przypadku pozostałych ofiar wiadomo jedynie, że pochodziły ze stanu Alabama.

Według Centrum Przewidywania Burz przy Narodowej Służbie Pogodowej w ciągu ostatnich dwóch dni odnotowano 550 raportów o silnym wietrze oraz co najmniej 12 tornad. Ta liczba może wzrosnąć – służby przez kilka następnych dni będą przeprowadzać ocenę sytuacji po zniszczeniach. Agencja Reutera podała, że zniszczone zostały domy i budynki w stanach Arkansas i Missouri.

Wyładowania atmosferyczne nad Stanami Zjednoczonymi w sobotę o godzinie 14.15 blitzortung.org)

Problemy polskiego samolotu

Jak poinformował rzecznik Polskich Linii Lotniczych LOT Michał Czernicki, z powodu opadów śniegu sobotni lot z Warszawy do Chicago przekierowano na lotnisko w Toronto. Dodał, że po poprawie pogody, samolot około godz. 1.00 czasu lokalnego wylądował w Chicago.- Samolot LOT-u rejsu LO03 z Warszawy miał planowo wylądować w Chicago o godzinie 19.50, jednakże po przylocie na miejsce, w związku z silnymi opadami śniegu na lotnisku w Chicago, musiał czekać nad lotniskiem na poprawę warunków pogodowych. Bezpieczeństwo operacji lotniczych jest naszym priorytetem, dlatego z racji na fakt, że warunki atmosferyczne się nie poprawiały, piloci zdecydowali o skierowaniu samolotu do Toronto, gdzie wylądowano o godzinie 22.00 czasu lokalnego – powiedział rzecznik PLL LOT.

Dodał, że to standardowa sytuacja, kiedy warunki pogodowe na lotnisku docelowym nie są wystarczające do lądowania.

– Samolot jest wtedy przekierowywany na lotnisko zapasowe. W Toronto dotankowano samolot, a gdy załoga otrzymała informację o tym, że pogoda w Chicago się poprawiła, samolot niezwłocznie wystartował i o godzinie 0.50 wylądował w Chicago – powiedział Czernicki.

Wietrznie, mroźno, ślisko

Silne porywy wiatru pojawiły się w Stanach Zjednoczonych już w piątek 10 stycznia późnym wieczorem. Jak podała NWS, w nocy na obszarze rozciągającym się od Teksasu po Maine miejscami padał grad o średnicy 5-13 centymetrów.

W niedzielę w częściach stanów Illinois, Michigan i Nowy Jork miały pojawić się kolejne dostawy śniegu do 15-30 centymetrów. – Prawdziwe zagrożenie to porywy wiatru i akumulacja lodu – powiedział prognostyk NWS Bob Oravec.

Przewiduje się, że na niektórych odcinkach dróg i autostrad może pojawić się ponad centymetrowa warstwa lodu. – Lód sprawi, że jazda będzie niepewna, a dodatkowe utrudnienie mogą stanowić łamiące się pod naporem wiatru drzewa – dodał.

Seria kilku krótkich oddziaływań magnetycznych wystąpi od 10-11 stycznia, kolejna 13-14 stycznia

 

Źródło: Reuters, PAP, AccuWeather