Prawie sześćdziesięciu milionów dolarów rocznie w stanowym budżecie spodziewają się władze amerykańskiego Illinois w związku z decyzją o legalizacji marihuany używanej w celach rekreacyjnych. Nowe przepisy weszły w życie od 1 stycznia. Przed sklepami sprzedającymi „trawkę” ustawiły się długie kolejki.

Od 1 stycznia mieszkańcy stanu Illinois powyżej 21. roku życia mogą legalnie kupić do 30 gramów suszu, 5 gramów ekstraktu marihuany albo 500 gramów produktu jadalnego zawierającego THC (tetrahydrokannabinol, substancja psychoaktywna zawarta w konopiach). Sprzedaż może się odbywać w licencjonowanych punktach w całym stanie.

Illinois stał się dziesiątym stanem w USA, który zezwala na używanie do celów rekreacyjnych niewielkich ilości narkotyku. W czerwcu demokratyczny gubernator J.B. Pritzker podpisał się pod prawem to umożliwiającym.

Stosowanie medycznej marihuany było legalne w Illinois od 2014 roku.

„To część historii Chicago”

Pierwszego dnia obowiązywania nowego prawa przed licencjonowanymi sklepami w Chicago ustawiły się kolejki.

– Od dawna palę trawkę i jestem niezwykle podekscytowany, że będę mógł teraz legalnie ją kupić w sklepie i być częścią historii – tłumaczył w rozmowie z agencją Reutera stojący w ogonku Kevin Damian.

– Pomyślałem sobie, że tworzy się historia Chicago, więc czemu nie przyjść i nie stać się jej częścią – stwierdził inny, Cody Lindley.

„Politycy wysyłają sygnał dzieciom: to nic wielkiego”

Nie wszystkich legalizacja marihuany cieszy. – Sygnał, jaki głupi politycy wysyłają naszym społecznościom, a szczególnie małym dzieciom, jest taki, że to nic wielkiego – ocenił David Smith, dyrektor Instytutu Rodziny Illinois.

Prywatna sprzedaż „trawki”, kierowanie samochodem po jej zażyciu i palenie w miejscach publicznych wciąż są zabronione.

Przewiduje się, że na zmianie prawa stan Illinois wzbogaci się co roku o dodatkowe 57 milionów dolarów z tytułu podatków.

 

 

Źródło: Reuters