Departament Zdrowia na Florydzie potwierdził w piątek 3 lipca przypadek infekcji tak zwaną mózgożerną amebą. W większości przypadków wywoływana przez nią infekcja kończy się śmiercią.

Do ataku ameby doszło w hrabstwie Hillsborough. Departament Zdrowia na Florydzie (DOH) nie informuje o szczegółach tego zdarzenia.Według DOH w Stanach Zjednoczonych odnotowano 143 przypadki infekcji, z czego tylko cztery osoby przeżyły. Na Florydzie od 1962 roku stwierdzono 37 zakażeń.

Bardzo groźna infekcja

Pierwotniak Naegleria fowleri, bo o nim mowa, jest jednokomórkowym organizmem żyjącym w wodach słodkich, ale można znaleźć go też w basenach. Do zakażenia dochodzi, kiedy dostaje się on do organizmu człowieka przez nos. Doprowadza do infekcji nazywanej ostrym pierwotnym amebowym zapaleniem mózgu i opon mózgowo-rdzeniowych. Zakażenie jest rzadkie, ale na tyle groźne, że w większości przypadków kończy się śmiercią.

Pierwsze objawy pojawiają się od jednego do siedmiu dni po zakażeniu. Chorzy skarżą się na bóle głowy, gorączkę, wymioty i sztywność karku. Później dochodzą problemy z koncentracją, utratą równowagi, pojawiają się także drgawki i halucynacje. Po tych symptomach postęp choroby jest bardzo szybki i gwałtowny.

 

 

Źródło: CNN
0 0 vote
Article Rating