Astronomowie wykorzystali dane zgromadzone przez dwa kosmiczne teleskopy: Keplera i Spitzera i na ich podstawie stworzyli pierwszą „mapę chmur” pozasłonecznej planety – Kepler-7b.

– Dzięki ponad trzyletnim obserwacjom tego gazowego giganta jesteśmy w stanie wykonać niskiej rozdzielczości model planety. Nie potrafimy dostrzec oceanów lub kontynentów na tak odległym obiekcie, ale udało nam się zaobserwować jaśniejsze elementy, które interpretujemy jako chmury – powiedział Brice-Olivier Demory, jeden z autorów projektu.

 Kepler-7b (po lewej) ma średnicę 1,5 raza większa od średnicy Jowisza (po prawej)

Pochmurno na zachodzie

Dotychczas dzięki danym gromadzonym przez kosmiczne teleskopy, udało się stworzyć mapę temperatur planet pozasłonecznych. Nikt dotąd nie zaprojektował modelu, który ująłby pokrywę chmur. Dlatego pomysł jest innowacyjny.

Jednak innowacyjność nie jest jego główną zaletą. Dzięki tej mapie eksperci będą mogli dokładnie zbadać strukturę chmur na tak odległych obiektach, jakim jest Kepler 7-b. Naukowcy już mogą wyczytać z mapy, gdzie występuje grubsza warstwa chmur, a gdzie jest ona nieznaczna. W przypadku analizowanej planety chmury występują nad jej zachodnią częścią, natomiast nad wschodnią „niebo” jest niemal czyste.

Współpraca teleskopów

Proces powstawania modelu polegał na analizie danych zebranych w kosmosie. Naukowcy przyjrzeli się obrazom dostarczonym przez Kosmiczny Teleskop Kepplera i zauważyli, że jej jedna część jest jaśniejsza od drugiej. Jednak te dane nie były wystarczające do stwierdzenia, czy geneza tych kolorów związana jest z chmurami czy emisją ciepła. 

I tutaj eksperci posłużyli się obrazami przesłanymi przez Kosmiczny Teleskop Spitzera, który pomógł ocenić temperaturę tej planety. Okazało się, że jest ona stosunkowo niska, dlatego „jaśniejsze plamy”, które występują po jej zachodniej stronie to chmury, a nie efekt ciepła.

Nowy etap w nauce

– W przeciwieństwie do sytuacji na Ziemi, chmury na Kepler 7-b nie zmieniają się tak często. Ta planeta ma wyjątkowo stabilny klimat. Teraz dzięki połączeniu danych dostarczanych z Keplera i Spitzera możemy bliżej przyjrzeć się planetom, które znajdują się biliony km od Ziemi. Nasza nauka jest w punkcie, w którym możemy skupić się już nie tylko na odkrywaniu, ale też bliższym poznawaniu egzoplanet – wytłumaczył Paul Hertz z NASA.

Źródło: science daily, tvnmeteo.pl

Polecane: