Gigantyczny wirus, największy na świecie, odkryty w Chile. Rekordzista zaskakuje nie tylko rozmiarami, lecz także swoją złożonością.

Claire Abergel, badaczka z Aix-Marseille Université we francuskiej Marsylii, udała się na kanadyjski półwysep Gaspesie, by pobrać próbki osadu z brzegów rzeki św. Wawrzyńca. W takich grząskich miejscach można natknąć się na ameby, być może zarażone nowo odkrytym gigantycznym wirusem, na którego natknięto się u wybrzeży Chile.

 

Gigantyczny, z tysiącami genów

Wirus, który zasłużył sobie na miano największego na świecie, ma mikrometr, czyli tysięczną część milimetra. Żeby porównać jego rozmiary z rozmiarami innych wirusów, warto pomyśleć o myszy wielkiej jak słoń. Nie tylko rozmiary wirusa zaskakują badaczy. Intrygują ich także jego geny: jest ich ponad 2,5 tys. ( zwykły wirus grypy posiada zaledwie 13 genów). – To wielka liczba – mówi Abergel. Nie dość, że genom jest tak złożony, że wirusa można pomylić z bakterią, to tylko niewielką część jego genów obserwowano u innych organizmów. Ustalenie, za co odpowiadają nieznane geny, jest kolejnym zadaniem badaczy.

Pochodzi od bakterii?

Zastanawiającą kwestią jest jednak także to, w którym miejscu „drzewa życia” znajduje się Pandoravirus, bo tak go nazwano.

Wiadomo, że ludzkie genomy zawierają DNA pochodzące od starożytnych wirusów, które zainfekowały nas eony (eon to jednostka czasu licząca sobie 500 mln lat) temu. Niektórzy uważają, że dlatego, że są nieskomplikowane pod względem genetycznym, to same wirusy były pierwszymi oryginalnymi formami życia na Ziemi. Odkrycie wirusa-giganta przeczy temu przekonaniu: niewykluczone, że wyewoluował on z bakterii, nie ma na to jednak żadnych dowodów.

– Tak naprawdę w ogóle  nie wiemy, skąd pochodzą wirusy i czym są – zaznaczyła Abergel.

Tym, co teraz wiemy, jest jednak fakt, że istnieją wirusy o wiele większe, niż do tej pory sądzono. Nic nie wskazuje na to, że Pandoravirus jest szkodliwy dla ludzi, jednak w tej kwestii także brak dokładnych ustaleń.

Źródło: The Time, tm

Polecane: