Hongkong i Shenzhen już liczą straty, a kolejne miasta szykują się na atak żywiołu.

Merbok zaatakował południowo-wschodnie wybrzeże Chin. Najpierw uderzył w Hongkong.

Poniedziałek: tajfun uderza

Tajfun uformował się w niedzielę nad ranem nad Morzem Południowochińskim i stopniowo przybierał na sile. W poniedziałek rano prędkość wiatru wynosiła już ponad 75 kilometrów na godzinę, a gdy tajfun uderzył w wybrzeże, osiągnął aż 95 km/h.

Władze Hongkongu ogłosiły alarm, wiele szkół i przedsiębiorstw musiało zawiesić działalność i skrócić godziny pracy. Centrala lokalnych szpitali podała informację, że trafiło do nich 10 osób między 43 a 71 rokiem życia. Ponad 275 lotów zostało opóźnionych, a 44 odwołane. Źródła podają, że fale na plaży Daya osiągały nawet do 6 metrów wysokości.

Wtorek: Merbork idzie dalej

We wtorek ulewy doprowadziły do osunięcia się ziemi na wschodnim wybrzeżu Zatoki Mirs i na Półwyspie Dapeng, po czym żywioł nieco stracił na sile. Mimo to, powodzie i lawiny błotne wciąż nękają mieszkańców.

Z zagrożonych obszarów ewakuowano ok. 100 tysięcy osób. Teraz Merbok przesuwa się na północ Chin i jest przyczyną ulewnych opadów m.in. w mieście Shenzhen. Tu po obfitym deszczu woda wlała się na stacje metra.

Źródło: Reuters, news.gov.hk, pna.gov.ph, tvnmeteo

Polecane: