Zaskakujące zjawisko miało miejsce na hiszpańskich Balearach. W popularne wśród turystów wyspy uderzyły wysokie fale, które wdarły się na plaże, zalały baseny i wnętrza hoteli. Turyści obawiali się, że jest to tsunami.

Wysokie na 1,5-metra fale uderzyły 16 lipca w północne wybrzeża Majorki i Minorki, hiszpańskie wyspy położone na wodach Morza Śródziemnego. Z wyglądu zjawisko to przypominało tsunami, dlatego przeraziło turystów.

Wielu plażowiczów w panice opuściło plażę i próbowało się dostać na wyżej położone obszary, aby uniknąć zmycia przez falę, która zalała baseny, drogi, bary, restauracje i niższe piętra hoteli. Żywioł porwał 52-letniego turystę z Niemiec i jego syna. Mężczyzna utonął, jego syna udało się uratować.

Czym był ów fenomen? Wszystko wskazuje na to, że było to meteotsunami. Świat usłyszał o nim pierwszy raz w listopadzie 2009 roku, choć obserwowano je wcześniej wielokrotnie. Tym razem jednak szkody były na tyle duże, że naukowcy przestali ten fenomen bagatelizować. W północne wybrzeże australijskiej Tasmanii niespodziewanie uderzyły wysokie fale, które wdzierały się w głąb lądu i zatapiały wszystko, co stanęło im na drodze.

Zjawisko meteorologicznego tsunami z wyglądu praktycznie niczym nie różni się od zwykłego tsunami. Różnica polega natomiast w przyczynie jego powstawania. Zwykłe tsunami jest najczęściej efektem potężnego podmorskiego trzęsienia ziemi.

Natomiast meteotsunami powstaje, gdy nad morzem z dużą prędkością przechodzi ośrodek niskiego ciśnienia w skali makro lub komórka burzowa w skali mikro. Pojawiają się wysokie fale sztormowe, które z charakterystyczną częstotliwością docierają do wybrzeża, a następnie powracają do źródła i znów zmierzają ku wybrzeżu.

Wygląda to tak, jakbyśmy przechylali pełną wody miskę raz w jedną stronę, a raz w drugą. Tworzące się fale odbijałyby się na przemian od obu brzegów jednocześnie zwiększając swoją wysokość. Meteotsunami może trwać zarówno kilka minut, jak i kilka godzin.

Uzależnione jest to od aktywności układu niżowego lub chmury burzowej i prędkości ich przemieszczania się. W przypadku północnej Tasmanii fale, które wytworzyły się na Cieśninie Bassa uderzały w ląd przez około 10 minut, po czym całkowicie ustąpiły.

W kilku ostatnich latach informowaliśmy o podobnych zjawiskach na wybrzeżach Indonezji, Republiki Południowej Afryki, Algierii, Bułgarii i Meksyku. Wszędzie tam uderzało meteotsunami powodując spustoszenia i pozostając przez dłuższy czas tajemnicą bez wyjaśnienia.

Meteotsunami najczęściej zdarza się w krajach basenu Morza Śródziemnego i na wschodzie Azji. Najwyższe zmierzone meteotsunami miało wysokość 4,8 metra i uderzyło w wybrzeża Zatoki Nagasaki w Japonii.

Wysokość 3-4 metrów osiągnęło natomiast w porcie Longkou w Chinach oraz w porcie Ciutadella w hiszpańskiej Barcelonie. Meteotsunami posiada różne nazwy w zależności od regionu w którym się pojawia. W hiszpańskiej Katalonii nazywane jest rissaga, na Malcie mówi się o milghuba, nad Adriatykiem i na Sycylii we Włoszech o marrobbio, zaś w Japonii o abiki.

W przypadku Majorki i Minorki przyczyną był szybko wędrujący niewielki ośrodek niżowy, który znad wybrzeża północno-wschodniej Hiszpanii przemieścił się nad francuskie Lazurowe Wybrzeże. Stąd też wysokie fale sztormowe dotarły z kierunku północnego. Fenomen ten dowodzi, że tsunami może się pojawić w każdej chwili i stanowić dla nas poważne zagrożenie.

 

 

 

Źródło: TwojaPogoda/AEMET