W amazońskiej dżungli na północy Brazylii znaleziono ciało martwego humbaka. Naukowcy zachodzą w głowę, jak zwierzę mogło znaleźć się na trudno dostępnym, zalesionym terenie oddalonym od jego naturalnego miejsca występowania.

Sępy krążące w powietrzu nad brazylijską wyspą Marajo przyciągnęły uwagę biologów z działającej na tym terenie organizacji pozarządowej Bicho D’agua, zajmującej się badaniami ssaków wodnych. Porośnięta wilgotnym lasem tropikalnym Marajo to największa na świecie wyspa rzeczna.

Gdy w miniony piątek naukowcy przybyli na miejsce, znaleźli martwego humbaka – ssaka zwanego też długopłetwowcem oceanicznym (łac. Megaptera novaeangliae). To właśnie jego ciało przyciągnęło żywiące się padliną ptaki.

Zwłoki ośmiometrowego humbaka, bez widocznych obrażeń, leżały 15 metrów od oceanu, w trudno dostępnym, porośniętym drzewami miejscu.

Płetwy humbaków przypominają skrzydła (Wikipedia (CC BY-SA 3.0)/Whit Welles)

Nie wiadomo, skąd tam się wziął

Biologów z Bicho D’agua zastanowiło, w jaki sposób zwierzę się tam znalazło. Humbaki spotykane są w wodach Basenu Amazonki właściwie tylko w lecie, kiedy do tamtejszych rzek wpływa słona woda – zwierzęta te żyją bowiem w wodach morskich i oceanicznych. W zimie natomiast dżunglę nawiedzają liczne powodzie, dostarczając sporych ilości wody słodkiej.

Badacze podejrzewają, że młody humbak – wiek zwierzęcia ocenili na około roku – podczas pływania w oceanie odłączył się od matki. Mógł zaplątać się w namorzyny, czyli formację roślinną, pokrywającą wybrzeża morskie Amazonii, a potem został wyrzucony na brzeg przez wysokie fale.

Połknął plastik?

Jak podaje portal Maritime Herald, humbaki poszukują jedzenia, podpływając pod plaże. Połykają wtedy znaczne ilości wody, w której można znaleźć wiele zanieczyszczeń, jak tworzywa sztuczne. Zdaniem dziennikarzy portalu, znalezione na Marajo zwierzę mogło udusić się kawałkiem plastiku.

Dokładną przyczynę śmierci zwierzęcia pomoże ustalić sekcja zwłok.

 

 

Źródło: news.com.au, Maritime Herald, sciencealert.com, tvnmeteo