Na powierzchni Marsa zaobserwowano dziwną smugę. Naukowcy nie mają pewności skąd pochodzi, ale wstępne informacje sugerują, że doszło do wybuchu wulkanu. Pojawiły się już pierwsze teorie spiskowe.

Dziwną smugę na powierzchni Marsa zauważył satelita Mars Express Orbiter należący do Europejskiej Agencji Kosmicznej. Wedle pierwszych analiz, prawdopodobnie jest to pył wulkaniczny, pochodzący z wulkanu Arsia Mons.

Wygląda na to, że doszło do erupcji gigantycznego wulkanu. Olbrzym ma ponad 110 kilometrów średnicy na szczycie i około 9000 metrów wysokości. Arsia Mons rozmiarami przerasta ziemski Mauna Kea, mający 150 kilometrów średnicy, ale przy podstawie. Liczy się, że jest około 30 razy większy od największego wulkanu na Ziemi.

Wulkan składa się z 29 otworów, z których niegdyś wypływała lawa. Ostatnia erupcja, w której czynny udział brały wszystkie kratery, miała miejsce prawdopodobnie 50 milionów lat temu. Naukowcy sądzą, że szczyt aktywności można datować na 200-300 milionów lat wcześniej. A więc ściany wulkanu w formie zestalonej lawy mogą mieć ponad 100 milionów lat.

Ostatnie badania z sondy Mars Express Orbiter wykazują, że zbocza mogą sobie liczyć mniej, bo od 115 do zaledwie 2 milionów lat. Jednak to co zaobserwowaliśmy teraz, może wskazywać, że wulkan znowu budzi się do życia. Jeśli rzeczywiście do tego doszło, to na naszych oczach dzieje się historia. Więcej zdjęć z Mars Express Orbiter zobaczycie tutaj.

 

 

 

Źródło: ESO/Flickr, wp