Jak podają eksperci  arktycznej grupy badawczej w górnych warstwach atmosfery nad Arktyką odnotowano rekordowo niskie temperatury, co doprowadziło do szybkiej- zaledwie w kilka tygodni – utraty ogromnych ilości ozonu w atmosferzew. W rezultacie, na Dalekiej Północy dziura ozonowa przybrała niepokojąco bezprecedensowe rozmiary. Mieszkańcy Alaski, Kanady i Europy są narażeni na większą dawkę promieniowania ultrafioletowego.


Naukowcy zauważyli, że relacje powiększania się dziury ozonowej do zmian klimatycznych nie są do końca wyjaśnione, ale zgodnie z teorią, która funkcjonuje wśród opinii większości naukowców i klimatologów,  zależność obu czynników jest istotna.

Jak wyjaśnia Alfred Wegner z Institiute for Markus Rex, zniszczeniu uległa prawie połowa istniejącej do niedawna warstwy ozonowej nad Arktyką.

Ten proces na przestrzeni lat może zostać zatrzymany dzięki podpisanemu przez wiele rozwijających się gospodarczo państw, Protokołu Montrealskiego z 1987 roku w sprawie wycofania z produkcji niektórych substancji chemicznych odpowiedzialnych za zanik warstwy ozonowej na kuli ziemskiej.

W wyniku podejmowanych przez społeczność światową działań, globalnie zauważa się odbudowę warstwy ozonowej, ale by móc potwierdzić jej regenerację musimy poczekać co najmniej do 2050 roku.

Do tego czasu Słońce na północy kuli ziemskiej będzie bardzo niebezpieczne, dlatego też naukowcy zalecają chronić się przed nadmiernym działaniem słońca.

Źródło: http://blog.dictofdreams.com

 

Polecane: