W czwartek nad Niemcami doszło do bardzo rzadko spotykanego w styczniu zjawiska. Najpierw nad Bawarią przetoczyły się burze z dużą ilością piorunów i ulewami, następnie gradobicia, a na końcu śnieżyce.

Mieszkańcy środkowych i południowych Niemiec w czwartek oniemieli z powodu zjawisk z jakimi przyszło im się spotkać.

Przechodzący przez region chłodny front atmosferyczny przyniósł najpierw intensywne opady deszczu. Mimo iż mamy styczeń i rodzaj opadu powinien być nieco inny, to jeszcze można to sobie wytłumaczyć ostatnimi nadzwyczaj wysokimi temperaturami.

Jednak to co stało się chwilę później, okazało się znacznie bardziej zaskakujące. Niebo zaczęły przecinać pioruny i to w liczbie setek na każdy kwadrans.

Gdy burza rozpętała się na dobre, zaczął towarzyszyć jej porywisty wiatr i grad o średnicy od 0,5 do 2 centymetrów. Najlepsze jednak aura zostawiła na koniec. Deszcz przeszedł w śnieżycę, wciąż w akompaniamencie błyskawic.

W ten sposób w ciągu zaledwie 20 minut Bawarczycy przeżyli ulewę, burzę, gradobicie i śnieżycę w postaci burzy śnieżnej w prawdziwego zdarzenia. Jak można tłumaczyć to zjawisko?

Wszystkiemu winny był układ niskiego ciśnienia o nazwie Andrea, który przeszedł  nad południowym krańcem Szwecji. Jego fronty atmosferyczne sięgnęły Niemiec, gdzie doszło do znacznego zróżnicowania mas powietrza.

Zimne powietrze napłynęło pod ciepłą masę i wówczas doszło do silnej konwekcji, a więc formowania się chmur burzowych. Ostatecznie przyniosły one ulewy, wyładowania elektryczne, grad i silny wiatr, podobnie jak w lecie.

Jednak, kiedy nastąpiła już wymiana mas powietrza i temperatura gwałtownie spadła o kilka stopni, wysoko w chmurach zapanował mróz i błyskawicznie deszcz przeszedł w śnieg.

Pamiętajmy, że opady śniegu, często obfite, połączone z piorunami, nazywamy burzą śnieżną. To nie deszcz i śnieg, lecz właśnie burza jest tym zjawiskiem, które zimą należy do rzadkości, a w czwartek ich skala nad Niemcami zaskoczyła nawet meteorologów.

Skutki są niestety opłakane, ponieważ porywisty wiatr połamał wiele drzew, pozrywał dachy i pozbawił prądu tysiące gospodarstw domowych. Na drogach zginęła 1 osoba, a kilka zostało rannych. Niektóre miejscowości w Bawarii na skutek śnieżyc zostały odcięte od świata.

Obecnie ociepliło się, śnieg roztapia się i sytuacja zaczyna wracać do normy. W ostatnich dniach burze notowaliśmy także w Polsce. Zagrzmiało i popadało m.in. w województwie opolskim. Burze zimą jeśli się pojawiają, to właśnie podczas przechodzenia głębokich niżów, a Andrea właśnie takim była obniżając ciśnienie na Pomorzu do 970 hPa.

 

Źródło: EUCLID, twojapogoda.pl

Polecane: