Potężne erupcje wulkaniczne, to jedne z niewielu klęsk żywiołowych o skali globalnej. Być może jednak nie mają one, a raczej nie miały w przeszłości, aż tak katastrofalnych skutków, jak dotychczas sądzono.

Zdjęcie ilustracyjne

Wybuch indonezyjskiego wulkanu Toba (VEI-8), który miał miejsce przed 74 000 lat, był najpotężniejszą erupcją wulkaniczną na Ziemi w ciągu ostatnich 2 milionów lat. Najnowsze badania sugerują, że dotychczasowe hipotezy, mówiące o tym, iż po wybuchu wulkanu ludzkość znalazła się na skraju zagłady, nie były prawdziwe.

Podczas erupcji wulkanu Toba do atmosfery mogło zostać wyrzucone nawet 2800 kilometrów sześciennych materiału. Taka ilość na długi czas powinna przesłonić niebo na całej planecie, a to skłoniło naukowców do wysnucia hipotezyo znacznym spadku temperatury. Modele klimatyczne sugerują, że temperatury mogły spaść o niemal 17 stopni Celsjusza. To oznaczało zatrzymanie wzrostu roślin, awans lodowców, możliwy spadek poziomu oceanów oraz zmniejszenie ilości opadów deszczu. W 1998 roku antropolog Stanley Ambrose połączył takie dane z dowodami genetycznymi, które wskazywały, że wkrótce pod wybuchu Toby doszło do zmniejszenia liczby ludzi. Zdaniem Ambrose’a, na planecie pozostało około 10 000 naszych przodków. Gatunek znalazł się na krawędzi zagłady.

To były bardzo dramatyczne teorie. Stały się niezwykle popularne, nie tylko w świecie nauki. Pobudzały wyobraźnię opinii publicznej, mówi Michael Petraglia, archeolog z Instytutu Historii Człowieka im. Maxa Plancka. Najnowsze badania nie potwierdzają jednak dramatu, jaki miał się rozegrać.

Curtis Marean i jego koledzy z Uniwersytetu Stanowego Arizony badali dwa stanowiska archeologiczne w Afryce Południowej. W badanych warstwach znaleźli mikroskopijne fragmenty szkliwa wulkanicznego pochodzącego z Toby. Jako że znajdowały się tam też pozostałości po kościach, ogniu i narzędziach, naukowcy mogli po raz pierwszy ocenić poziom ludzkiej aktywności oraz wpływ erupcji na ówczesną populację.

Badania dały zaskakujące wyniki. Gdyby Toba zdziesiątkowała ludzi, to w warstwach powyżej warstwy z dowodami na wybuch powinniśmy obserwować mniej śladów aktywności człowieka. Tymczasem zaobserwowano coś przeciwnego. Śladów aktywności było więcej. To nie oznacza, zaznacza doktor Marean, że wulkaniczna zima nie miała miejsca. Zdaniem uczonego erupcja mogła zmusić ludzi do przeniesienia się bliżej wybrzeży morskich, gdzie byli w stanie przetrwać.

Jednak nie wszyscy naukowcy zgadzają się z taką interpretacją. Doktor Petraglia przypomina nieco wcześniejsze badania nad warstwą popiołów wulkanicznych z Toby, które wydobyto z Jeziora Malawi. Nie zaobserwowano tam żadnych oznak spadku temperatury wody jeziora, a to sugeruje, że nie doszło do wulkanicznej zimy, nie było więc powodu, by ludzka populacja gwałtownie się zmniejszyła.

Stanowisko takie znajduje zrozumienie u wieli specjalistów. Thomas Johnson, emerytowany paleoklimatolog z University of Minnesota mówi, że osobiście skłania się ku poglądowi, iż Toba nie miał znaczącego wpływu na populację Homo sapiens w okresie przebywania gatunku we Wschodniej Afryce. Większość nowych informacji to kolejne gwoździe do trumny hipotezy o zdziesiątkowaniu człowieka przez Tobę.