Sonda InSight, która w ubiegły poniedziałek dotknęła powierzchni Marsa, stoi nachylona pod niewielkim kątem, ale nie powinno to stwarzać problemów w badaniach – twierdzą eksperci z NASA. Atutem może się okazać miejsce lądowania, które zostało przez naukowców określone „wielką piaskownicą”.

Lądownik o wartości 993 milionów dolarów wylądował na równinie Elysium Planitia. Tak się szczęśliwie złożyło, że miejscem lądowania okazał się niewielki krater wypełniony piaskiem i pyłem nazwany przez inżynierów z Jet Propulsion Laboratory „wielką piaskownicą”. Specjaliście twierdzą, że lepszego miejsca nie mogli sobie wymarzyć.

Sonda InSight jest lekko pochylona. Stoi pod niewielkim kątem, około 4 stopni. Ale nie powinno to stwarzać problemów. Twórcy przewidzieli, że może do tego dojść i zaprojektowali lądownik do pracy przy nachyleniu nawet 15 stopni. Dlatego są pewni, że dwa główne instrumenty – sejsmometr i kret do pomiaru ciepła pod powierzchnią – będą działać zgodnie z planem. Co więcej, „wielka piaskownica” może sprzyjać pracy stworzonego w Polsce kreta.

– Nie moglibyśmy być bardziej zadowoleni – powiedział Tom Hoffman, kierownik projektu InSight z Jet Propulsion Laboratory w NASA. – Na Marsie nie ma lądowisk ani pasów startowych, więc lądowanie na obszarze, który jest w zasadzie dużą piaskownicą pozbawioną większych skał, powinno ułatwić rozmieszczenie instrumentów naukowych i zapewnić doskonałe miejsce dla naszego kreta, kiedy zacznie się zagrzebywać – dodał.

Pierwsze zdjęcia z lądownika pokazują tylko kilka skał w pobliżu, co jest dobrą wiadomością, ponieważ lądowanie tuż przy większych skałach spowodowałoby trudności z rozłożeniem paneli słonecznych oraz rozstawieniem instrumentów naukowych. Wiemy jednak, że panele rozłożyły się bez niespodzianek i sonda pobiera energię.

Zbyt duży kąt nachylenia lądownika mógłby również swarząc problemy z poborem energii. Ale wszystko wygląda znacznie lepiej niż brzmi. InSight za pomocą swoich paneli słonecznych generuje rekordową moc w porównaniu do innych marsjańskich lądowników i łazików. Prawie dwa raz więcej niż Curiosity.

– 4,588 kWh, które zebraliśmy podczas sol 1(sol to marsjański odpowiednik ziemskiej doby – przyp .red.), oznacza, że ​​mamy obecnie wystarczająco dużo energii, aby wykonać zaplanowane zadania i ruszyć dalej z naszą misją – zaznaczył Hoffman.

Eksperci z NASA oczekują kolejnych, zdecydowanie lepszych zdjęć, w najbliższych dniach. Sonda InSight ma pozbyć się przeźroczystych, plastikowych osłon pyłowych, które zabezpieczały optykę dwóch kamer statku kosmicznego podczas lądowania. Dopiero po otrzymaniu większej ilości fotografii badacze zdecydują, gdzie dokładnie rozstawić urządzenia naukowe.

– Czekamy na zdjęcia w wyższej rozdzielczości, aby potwierdzić wstępną ocenę – powiedział Bruce Banerdt, główny naukowiec misji InSight w NASA. – Jeśli te nieliczne obrazy, które do tej pory otrzymaliśmy, są dokładne, wróży to dobrze zarówno dla rozmieszczenia przyrządów, jak i penetracji przy pomocy kreta w naszym podpowierzchniowym eksperymencie przepływu ciepła – dodał.

Gdy obiekty na powierzchni w pobliżu sondy zostaną starannie ocenione i wybrane zostanie miejsce dla dwóch głównych instrumentów naukowych, zespół z NASA rozpocznie wstępne testowanie mechanicznego ramienia, które umieści instrumenty na powierzchni Czerwonej Planety.

Misja InSight ma potrwać dwa lata. Jej celem jest lepsze zrozumienie, jak ukształtowała się sąsiadująca z Ziemią planeta. Instrumenty naukowe przeprowadzą serię badań geofizycznych, które dostarczą przełomowych informacji o budowie wewnętrznej planety i jej współczesnej aktywności geologicznej. Misja ta pozwoli lepiej zrozumieć ewolucję i powstanie Marsa, a także w ogóle planet typu ziemskiego.

Najpierw za pomocą robotycznego ramienia lądownik rozstawi na miejscu dwa instrumenty naukowe – ultraprecyzyjny sejsmometr SEIS (Seismic Experiment for Interior Structure) oraz wspomniany już polski próbnik ciepła – Kret HP3. Instrument SEIS będzie monitorował puls planety wykrywając wibracje spowodowane trzęsieniami powierzchni, uderzeniami meteorytów i innymi tego typu zdarzeniami. Kret będzie badał zmiany, jakie zachodzą w strukturze planety. Próbnik do pomiaru strumienia ciepła jest jednym z ważniejszych urządzeń misji i zostanie wprowadzony na głębokość 5 metrów w marsjański grunt. Nigdy dotąd żadne urządzenie nie wbiło się w powierzchnię Marsa na taką głębokość.

Kret HP3 – instrument naukowy zaprojektowany i wykonany przez polskich inżynierów z firmy Astronika, która jako koordynator procesu produkcyjnego zaangażowała do podwykonawstwa kilka polskich ośrodków naukowych, m.in. Polską Akademię Nauk, Centrum Badań Kosmicznych PAN, Instytut Lotnictwa Instytut Spawalnictwa, Politechnikę Łódzką i Politechnikę Warszawską.

 

 

 

Źródło: NASA, DziennikNaukowy