Znany dziennikarz motoryzacyjny stracił panowanie nad kierownicą elektrycznego samochodu. Pojazd dachował, a następnie spłonął. Hammond nie ucierpiał poważnie.

Wypadek miał miejsce w Szwajcarii, podczas wyścigu organizowanego na potrzeby programu „The Grand Tour„. 47-letni dziennikarz prowadził chorwacki, elektryczny samochód marki Rimac Concept One, rozpędzający się do 100 km/h w zaledwie 2,6 sekundy.

Samochód, którym jechał, jest nazywany „pierwszym elektrycznym supersamochodem”. Wart jest dwa miliony funtów.

 

Z nagrania, jakie umieścił w sieci jeden ze świadków wydarzenia, wynika, że auto wpadło w poślizg, gdy Richard Hammond zaczął hamować na zakręcie. Samochód nie utrzymał się na drodze i dachował. Dziennikarz zdołał wydostać się o własnych siłach z uszkodzonej maszyny, zanim stanęła w płomieniach. Mężczyznę przewieziono do szpitala helikopterem. Jego życie nie jest zagrożone – według wstępnych oględzin, ma uszkodzone kolano.

Jeremy Clarkson, współprowadzący program „The Grand Tour”, przyznał, że był to najgroźniejszy wypadek samochodowy jaki widział w życiu. Oglądając fotografie spalonego auta, nie trudno wyobrazić sobie jak wielkie szczęście miał Hammond. Nie jest to pierwszy wypadek dziennikarza. W 2006 roku, podczas kręcenia odcinka „Top Gear”, w prowadzonym przez niego samochodzie wyścigowym o nazwie Vampire pękła opona. Hammond miał wtedy ciężkie obrażenia mózgu. Auto pędziło 463 km/h.
Motoryzacyjne programy, takie jak „Top Gear” BBC czy „The Grand Tour” Amazonu, są szalenie popularne, bo pokazują auta, które często są poza zasięgiem zwykłego kierowcy. Wypadki przypominają jednak, że dziennikarze, biorący udział w rozrywkowych show, ryzykują też swoim życiem.

Rimac Concept One

Źródło: chip, tvn24

Polecane: