– Tegoroczny sezon huraganowy na Atlantyku powinien być łagodniejszy od poprzednich dwóch – uważają badacze z Weather Services International. Wtórują im naukowcy z Colorado State University. Ciekawe, czy ich prognozy się sprawdzą?

Huragan Isabel z 2003 roku, widok satelitarny

Modele, którymi posługuje się WSI pokazują, że od 1 czerwca do 30 listopada 2012 roku na Atlantyku narodzi się 11 cyklonów tropikalnych, z których sześć przekształci się w huragany. Dwa z nich mają szansę na osiągnięcie 3. stopnia w skali Saffira-Simpsona (oznacza to, że prędkość wiatru wyniesie w nich 178 km/h lub więcej). 

To nieco poniżej średniej ustanowionej na podstawie liczby takich zjawisk z lat 1950-2011 (12 cyklonów, sposród których siedem to huragany, z czego trzy – szczególnie silne).

Dzieki El Niño?

– Lata 2010-2011 obfitowały w cyklony tropikalne, teraz spodziewamy się ich mniej – mówi Todd Crawford, szef meteorologów WSI.

Tak samo uważają badacze z Colorado state University, którzy prowadzili niezależne obliczenia (doliczyli się 10 cyklonów tropikalnych, w tym dwóch huraganów i dwóch huraganów 3. stopnia)

Oba zespoły twierdzą, że mniejszą liczbę cyklonów tropikalnych zawdzięczać będziemy dwóm czynnikom – ochłodzeniu się wód Atlantyku oraz fenomenowi pogodowemu mającemu wpływ na cały glob, czyli El Niño.

– El Niño może przyczynić się do powstania wiatru, który nie pozwoli dopiero co utworzonym cyklonom tropikalnym na przeobrażenie się w huragany – mówi Crawford. – Nie mamy jednak pewności, że fatycznie wystąpi (El Niño uaktywnia się co kilka-kilkanaście lat – przyp. red.) – dodaje.

2011 i trzy superhuragany

Rok 2011 przyniósł 19 cyklonów tropikalnych, z których siedem przemieniło się w huragany. Aż trzy z nich, na czele ze sławną Irene, osiągnęły status superhuraganów.

Źródło: Reuters, tvnmeteo.pl