Część stanów Środkowego Zachodu USA ponownie sparaliżował w poniedziałek kolejny w tym sezonie atak zimy. Mieszkańców ostrzeżono przed intensywnymi opadami. Śnieżyce spowodowały zamknięcie dróg i odwołanie kilkuset lotów na lotniskach

„Jeżeli nie musicie podróżować, pozostańcie w domach” – zaapelowały do mieszkańców władze stanów Minnesota, Dakota Południowa i Wisconsin, w których śnieżyce i opady marznącego deszczu znacznie pogorszyły warunki na drogach.

Dla większości zastosowanie do tego apelu było możliwe, bo w poniedziałek w Stanach Zjednoczonych obchodzony był Dzień Prezydentów (Presidents’ Day). Zamknięte były urzędy państwowe, banki, poczta, a także większość szkół.

Opady śniegu i marznącego deszczu przechodzą przez Wisconsin, w którym od ubiegłego tygodnia trwają masowe protesty przeciwko planom cięć budżetowych i ograniczaniu roli związków zawodowych. Mimo trudnych warunków pogodowych w Madison, stolicy stanu, pod budynkiem stanowego parlamentu demonstrowało kilkadziesiąt tysięcy osób.

W Minnesocie, gdzie spaść ma w sumie 45 cm śniegu, opadom towarzyszy silny wiatr powodujący zawieje i zamiecie śnieżne. Trudne warunki panują w południowej części tego stanu.

Na lotnisku Minneapolis-St.Paul już w niedzielę linie lotnicze Delta odwołały ponad 700 lotów. Przewoźnik ostrzegł, że także poniedziałek nie będzie łatwy dla podróżnych. Mogą oni spodziewać się kolejnych odwołań połączeń i opóźnień. Na lotnisku Detroit (stan Michigan) odwołanych zostało 230 lotów. Podobną liczbę odnotowało chicagowskie lotnisko O’Hare. Tam problemem były ulewy, które w poniedziałek mają przejść w opady śniegu.

Synoptycy nie mają dobrych wiadomości dla mieszkańców Środkowego Zachodu. Śnieg padać ma przez cały tydzień. – Wiosna nadejdzie dopiero za kilka tygodni – prognozuje Bruce Sullivan z amerykańskiego Narodowego Centrum Meteorologicznego. Dodał, że w przeszłości także w marcu przez ten region USA przechodziły burze śnieżne.