Zmiana powoduje, że coraz więcej planet i egzoplanet kwalifikuje się do zamieszkania przez człowieka. Mało tego, nowa definicja spowodowała, że Ziemia znajduje się na skraju wewnętrznej krawędzi strefy mieszkalnej.

Naukowcy poszukują „drugiej Ziemi” od lat. Po co? Na wypadek zagłady Błękitnej Planety, dla podboju kosmosu, z ciekawości. Istnieje nawet katalog planet, które według astronomów, geofizyków i innych uczonych, nadają się do zamieszkania. Nowa definicja „gwiezdnej strefy mieszkalnej”, spowodowała, że coraz więcej planet kwalifikuje się do zostania „drugą Ziemią”. 

Czym jest „gwiezdna strefa mieszkalna”

„Gwiezdna strefa mieszkalna” określa region, w którym planeta jest w stanie utrzymać wodę w stanie ciekłym na swojej powierzchni. Według naukowców to kluczowy warunek dla istnienia i rozwijania się życia na danym ciele niebieskim. Blisko gwiazdy woda będzie parować, a daleko od niej zamarzać, dlatego tak położone planety i egzoplanety są z miejsca eliminowane.

Nową definicję „gwiezdnej strefy mieszkalnej” opracował zespół astronomów z Pennsylvania State University pod kierownictwem naukowców: Ramzesa Ramireza i Ravi’ego Kumar’a Kopparapu. Pomagał mu Planetary Habitability Laboratory, który opracowuje katalog egzoplanet (planety znajdujących się w układzie planetarnym, krążące wokół gwiazdy innej niż Słońce) nadających się do potencjalnego zamieszkania.

Znaczące przesunięcie

Definicja powstała 20 lat temu, kiedy astronomowie nie odkryli jeszcze egzoplanet. Nowa wersja wprowadza pojęcie egzoplanety jako ciała niebieskiego nadającego się do zamieszkania, o ile spełnia główną cechę płynności wody. Ponadto przesuwa granicę „gwiezdnej strefy mieszkalnej” w taki sposób, że Ziemia znajduje się na samej wewnętrznej krawędzi tej strefy. I nie tylko Ziemia zmienia swoje położenie czy „zdolność” do zamieszkania. Niektóre planety ze względu na te nowości wypadły z listy „potencjalnie możliwych do zamieszkania”, a inne zyskały to miano.

Tak stało się np. z planetą Gliese 581d, która leżała na zewnętrznej krawędzi starej „gwiezdnej strefy mieszkalnej”. Według nowej definicji planeta znajduje się w samym środku tej strefy, co czyni ją prawdopodobnie lepszym kandydatem do pozaziemskiego życia.

– Nowa definicja oznacza, że perspektywa dla życia poza Ziemią rozszerza się – mówi astronom Abel Mendez z University of Puerto Rico w Arecibo, który opracowuje katalog egzoplanet, nadających się do zamieszkania. Według niego aktualnie istnieje 900 takich ciał niebieskich nadających się do zamieszkania, a NASA wykryła już 2,7 tys. kolejnych, ale jeszcze nie są przebadane pod kątem „mieszkalności”.

Szczegóły dotyczące nowej definicji zostaną opublikowane 10 lutego 2013 r. na łamach czasopisma „Astrophysical Journal”.

Źródło: space.com, phl.upr.edu, tm

Polecane: