Pewna kobieta została zaatakowana przez niedźwiedzia w chwili, gdy korzystała z toalety nad jeziorem Chilkat na Alasce. „Podskoczyłam z krzykiem” – opowiada o swojej przygodzie, która mogła skończyć się tragicznie. Zwierzę zdołało zranić ją w tyłek. Do zdarzenia doszło 13 lutego.

Shannon biwakowała nad jeziorem Chilkat na Alasce w towarzystwie brata Erika i jego dziewczyny.

Kiedy poszła za potrzebą do wychodka, została zaatakowana przez niedźwiedzia. Jej krzyk usłyszał brat, pobiegł zobaczyć, co się dzieje.

„Nadal tam stała ze spuszczonymi spodniami. Spytałem: co cię ugryzło? Co to było?” – opowiadał później. Był przekonany, że mogła to być wiewiórka albo fretka, w każdym razie jakieś niewielkie zwierzę.

Czarny, wystający z dziury wychodka łeb nie pozostawiał jednak żadnych wątpliwości – to był niedźwiedź.

Shannon miała ranę na tyłku. Jak sama mówi, nie jest pewna czy od zębów, czy pazura drapieżnika.

„Usiadłam na toalecie i od razu coś mnie ugryzło w tyłek” – powiedziała agencji Associated Press.

Cała trójka biwakowiczów uciekła do jurty, zamknęli się w niej i postanowili przeczekać do świtu.

Niedźwiedzia zapewne zwabiły do obozowiska zapachy pieczonych nad ogniskiem kiełbasek.

Odciski jego potężnych łap były wokół paleniska i całego obozowiska.

 

 

Źródło: PAP, https://www.indozone.id/news/V6sJOrP/berkemah-di-danau-chilkat-bokong-wanita-ini-digigit-beruang-saat-berada-di-toilet/read-all
0 0 vote
Article Rating