Jeff Bezos, właściciel Amazona oraz działającej w przemyśle kosmicznym firmy Blue Origin pokazał makietę lądownika księżycowego Blue Moon, który w ciągu pięciu najbliższych lat ma zawieźć ludzi na Srebrny Glob. Bezos zdradził, że jego firma pracuje nad lądownikiem od 3 lat, a więc prace rozpoczęto na długo zanim wiceprezydent Mike Pence oznajmił, że USA chcą w roku 2024 powrócić na Księżyc. Czas, by wrócić na Księżyc, czas, by na nim pozostać, mówił Bezos.

Próbują wykorzystać to, co robią w Blue Origin i czego potrzebuje NASA. Tutaj nie ma konkurencji. Widzę tutaj raczej chęć nawiązania współpracy z NASA, mówi Laura Florczyk, konsultantka przemysłu kosmicznego.
Blue Moon jest projektowany pod kątem wykorzystania wraz z projektowaną właśnie rakietą New Glenn. Lądownik ma być w stanie zabrać do 6,5 tony ładunku. W czasie swojego wystąpienia Bezos wspomniał zarówno o wydobywaniu wody na Księżycu, jak i o korzystaniu z energii słonecznej.

Sądzę, że jego celem było pokazanie, że lądownik będzie miał różne możliwości. Ma on być wszechstronny jak szwajcarski scyzoryk, mówi Eric Stallmer, szef Commercial Spaceflight Federation. Lądownik ma być w stanie transportować łaziki, pojazdy zdolne do startowania z powierzchni Księżyca, być może nawet sprzęt górniczy.

Blue Moon ma być napędzany wodorem, który można by np. pozyskiwać z lodu obecnego na Księżycu. Urządzenie wykorzysta też nowy silnik, który właśnie został zaprezentowany, a który ma zostać po raz pierwszy przetestowany latem bieżącego roku.

Bezos zarysował też wizję przewożenia wyposażenia fabryk i milionów ludzi raczej na stacje kosmiczne niż na inne planety. To bardzo ambitna wizja, ale zacząć trzeba od czegoś małego, mówi Stallmer.

 

 

 

Źródło: New Scientist, KopalniaWiedzy