Rodzice po raz ostatni widzieli Larry’ego Murillo-Moncadę 28 listopada 2009 roku. Wybiegł z domu boso, w trakcie śnieżycy. Wczoraj odnaleziono jego ciało w supermarkecie, którego był pracownikiem, niemal 10 lat po rozpoczęciu jego poszukiwań – pisze „The Washington Post”.

W poszukiwania 25-latka były zaangażowane setki mieszkańców miasteczka Council Bluffs w Iowa. Okolice były obwieszone ulotkami ze zdjęciem zaginionego. Wysiłki nic jednak nie dały. Larry przepadł.

Na przełom trzeba było czekać dekadę. „W poniedziałek policja z Council Bluffs ogłosiła, że przez te wszystkie lata Murillo-Moncandy był mniej niż milę od swojego domu – w supermarkecie, w którym pracował. Za sklepową lodówką” – relacjonuje dziennik z Waszyngtonu.

Cały czas prowadzimy sprawy zaginięcia, ale ta jest po prostu wyjątkowa – mówił sierżant Brandon Danielson lokalnej telewizji.

Jak to się stało, że mężczyzna tam się znalazł? Częściowo sprawę tłumaczą okoliczności jego zaginięcia. Jego matka w wywiadzie dla lokalnej prasy opowiadała, że dzień przed tym jak zniknął, wydawał się być nieobecny. Trafił do lekarza, który przepisał mu antydepresanty. Leki nie pomogły, z czasem Larry zaczął słyszeć głosy, był zdezorientowany, miał halucynację. Twierdził nawet, że ktoś go śledzi, był tym przerażony.

28 listopada, w zimowe popołudnie, Murillo-Moncada wybiegł z domu. Nie miał butów, ani kurtki. Był ubrany w bluzę i letnie spodnie.

Nic nie wskazywało, że kiedyś zostanie odnaleziony – do czasu, aż w budynku, w którym pracował, rozpoczął się remont. Supermarket, którego był pracownikiem, zamknięto w 2016 roku. Gdy miejsce znalazło nowego najemcę, zlecono usunięcie sklepowych regałów i lodówek. Wtedy, w szczelinie szerokości 46 centymetrów znaleziono rozkładające się ciało.

Byli pracownicy sklepu tłumaczyli w rozmowie z policją, że mieli w zwyczaju wdrapywanie się na lodówki, które znajdowały się w sklepowym magazynie. Domyślali się, że być może Murillo-Moncada wszedł na lodówkę, a później przypadkowo wpadł w szczelinę między ścianą a lodówką. Jego wołań o pomoc nie słyszano, bo lodówki i chłodziarki pracowały bardzo głośno.

Nigdy wcześniej przez lata mojej pracy nie widziałem ciała w takim stanie – przyznał Danielson.

Ciało zidentyfikowano porównując DNA rodziców ze zwłokami mężczyzny. Pomógł też fakt, że ubiór odpowiadał ubraniu, jakie miał na sobie Murillo-Moncada w dniu zaginięcia.

Służby podały, że wcześniej sprawdzały supermarket, ale nie wpadły na żaden trop.

Policja zdradziła, że matka Larry’ego przez ten cały czas wierzyła, że jej syn nie opuścił Council Bluffs.

 

 

 

Źródło: The Washington Post