Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został zaatakowany nożem na scenie podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Adamowicza zaatakował mężczyzna, który wbiegł na scenę podczas światełka do nieba.

Według nieoficjalnych informacji, prezydent Gdańska został dźgnięty w brzuch. Potrzebna była reanimacja.

Napastnika zatrzymała ochrona i przekazała policji. Dziennikarz RMF FM dowiedział się, że sprawca to 27-latek z Gdańska, notowany za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu. Przy sobie – oprócz noża – miał także plakietkę z oznaczeniem „media”. Policja ustala, czy tą plakietką posłużył się wchodząc na scenę finału WOŚP w Gdańsku.

Rzecznik: Prezydent jest operowany

Prezydent trafił do szpitala. Rzecznik prezydenta Gdańska Magdalena Skorupka-Kaczmarek poinformowała, że Paweł Adamowicz jest operowany.

A w Gdańsku taka sytuacja ?

Opublikowany przez Grzegorz Taraszewski Niedziela, 13 stycznia 2019

Szanowni Państwo! Wszyscy jesteśmy wstrząśnięci atakiem na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, jaki miał miejsce podczas finału WOŚP w Gdańsku. W tej chwili prezydent jest operowany i jeśli będę mogła przekazać Państwu informacje na temat jego stanu zdrowia, zrobię to niezwłocznie. Jednocześnie w imieniu Prezydenta i jego rodziny proszę o zrozumienie i uszanowanie tej trudnej dla wszystkich sytuacji i nie niepokojenie rodziny i bliskich osób – poinformowała rzecznik w komunikacie.

Policja: Nic nie wskazuje na to, aby atak był związany z finałem

Nic nie wskazuje na to, aby atak związany był z finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – informuje policja. Nie potwierdza też informacji o rannym asystencie prezydenta, ani jakiejkolwiek innej poszkodowanej osobie.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz był reanimowany po ataku nożownika, jego stan jest poważny – poinformował na antenie TVN 24 minister resortu spraw wewnętrznych Joachim Brudziński. Jego zdaniem był to akt niewyobrażalnego barbarzyństwa.

Premier Mateusz Morawiecki napisał na Twitterze: Atak na życie i zdrowie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza jest godny najwyższego potępienia; zobligowałem szefa MSWiA do przekazywania mi na bieżąco wszelkich informacji.

Wstrząśnięty wydarzeniem jest Jerzy Owsiak. Tak strasznie się w ostatnich latach nakręciliśmy, że nie umiemy uszanować święta, jakim jest Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy – powiedział.

 

14.01.2019, 2:25

Aktualizacja

„Ten człowiek, który trzymał nóż, cały czas chodził po scenie” – powiedziała pani Joanna, która była świadkiem ataku na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Jej zdaniem ochroniarze zareagowali po dłuższej chwili. Nikt go tak naprawdę nie był w stanie obezwładnić. On chodził i się cieszył” – mówiła.

Do ataku na Adamowicza doszło w Gdańsku w niedzielę wieczorem. Atak przeprowadził mężczyzna, który podczas odliczania do „Światełka do nieba” o godz. 20.00 wtargnął na scenę. Prezydent Gdańska trafił do szpitala. Rzecznik prezydenta Gdańska Magdalena Skorupka-Kaczmarek na konferencji powiedziała dziennikarzom, że prezydent Gdańska jest operowany.

Pani Joanna w rozmowie z TVN 24 wyjaśniła, że wraz z córką uczestniczyła w „Światełku do nieba” WOŚP. Relacjonowała, że po tym, jak prezydent miasta skończył przemówienie, zaczynało się odliczanie.

Córka do mnie mówi po chwili: Mamo zobacz, ten pan ma nóż, ten ktoś trzyma nóż. Ja zwróciłam uwagę, że się ktoś tam po prostu przewrócił, ale nikt z nas nie był świadomy tego, że to był właśnie Paweł Adamowicz. Byłyśmy na tyle przerażone, że tak naprawdę zaraz się stamtąd zwinęłyśmy, odeszłyśmy od sceny – powiedziała kobieta.

W jej ocenie „jedyne, co było tak naprawdę bardzo widoczne to to, że ten człowiek, który trzymał nóż, cały czas chodził po scenie”. Nikt go tak naprawdę nie był w stanie obezwładnić. On chodził i się cieszył z tego –podkreśliła.

Zapytana w rozmowie, czy powodem tego była nieobecność służb, czy szok, odparła, że ta sprawa na pewno zszokowała wszystkich, którzy tam stali. Aczkolwiek policji nie było widać tam żadnej. Tam była firma, która była firmą ochroniarską zewnętrzną, obezwładnili go tak naprawdę młodzi chłopacy z tej firmy – powiedziała pani Joanna.

Kobieta zaznaczyła przy tym, że reakcja ochrony nastąpiła „po dłuższej chwili”. On chodził po scenie i trzymał nóż w prawym bodajże ręku, jak dobrze pamiętam, i tylko wykrzyczał, że siedział pięć lat w więzieniu przez PO – dodała.

Pytana, czy napastnik zachowywał się agresywnie, odpowiedziała, że on się cieszył. On się cieszył, że to zrobił. To było widać. To nie był taki agresywny człowiek, który wbiega, coś robi i zaraz ucieka. On po prostu chlubił się tym, co zrobił – podkreśliła pani Joanna.

Stefan W. Nożownik, który zaatakował prezydenta Gdańska.

„Napastnik trzymał nóż w jednym ręku i mikrofon”

Małżeństwo stojące przed sceną w Gdańsku opisało dziennikarzom napaść na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Według nich nikt na scenie ani bezpośrednio przed nią nie zdawał sobie sprawy w momencie ataku, co zaszło.

Napastnik trzymał nóż w jednym ręku i mikrofon, który wydarł prowadzącemu – mówiła dziennikarzom Bożena Koniecka, która z mężem stała w pierwszym rzędzie przed sceną, na której trwała gdańska impreza WOŚP. Myśmy myśleli, że to jakiś przerywnik, przed występem następnego zespołu. Mnie się wydawało, że ten człowiek śpiewa. Dopiero po jakimś czasie zobaczyliśmy nóż – powiedziała kobieta. On mówił, że to wina Platformy. Platforma posadziła go na 5 lat do więzienia – relacjonowała kobieta. Wtedy dopiero zorientowaliśmy się, że jest coś nie tak – mówiła dziennikarzom mieszkanka miasta. Jej zdaniem to było tak nagłe zdarzenia, że mało kto – nawet na scenie – zorientował się co się dzieje i co się stało.

Myśmy byli przekonani, że reanimacja dotyczy tego zbrodniarza, że może się prądem poraził, bo tyle tam było przewodów – powiedziała.

Kobieta stwierdziła, że napastnik po przemówieniu prezydenta „kręcił się po scenie – widziałam go dwa razy” – stwierdziła kobieta. Jej maż Jerzy Koniecki dodał, że zauważył, iż po ataku prezydent Gdańska przysiadł, a mężczyzna wrócił na scenę.

Zdaniem kobiety „reakcja ochroniarska była trochę późna”. Dodała, że nóż został odrzucony w kierunku barierek i widowni. To był czarny sztylet, długi na 30 cm – dodała.

Oboje mieszkańcy Gdańska byli na tym koncercie od godziny 16.00 i jak twierdzili nie było tam policji. Zaznaczyli jednak, że przed wejściem do najbliższego sektora przy scenie ochrona sprawdzała wszystkie osoby.

 

 

Zbliża się w miarę silne multi-oddziaływanie magnetyczne, którego szczyty wystąpią 14-17 stycznia

 

 

Źródło: rmf24, RadioZet.pl, rmf24