W Orange na przedmieściach Los Angeles doszło do ataku z bronią w budynku biurowym. W wyniku strzelaniny zginęły cztery osoby, w tym dziecko. Podejrzany o dokonanie ataku został postrzelony i zatrzymany przez policję.

Strzały było słychać w środę wczesnym wieczorem 31 marca, gdy policja przyjechała pod dwupiętrowy biurowiec na Lincoln Avenue w Orange, na południowy wschód od Los Angeles – poinformowała porucznik Jennifer Amat. Doszło do „strzelaniny z udziałem funkcjonariusza”.

W wyniku ataku zginęło troje dorosłych osób oraz dziecko. Kolejna osoba została ranna. Także podejrzany został zabrany do szpitala – powiedziała Amat, nie ujawniając, w jakim jest stanie. Nie wiadomo, co było przyczyną ataku ani dlaczego dziecko było w biurowcu, gdzie mieści się kilka firm.

Po półtorej godziny sytuacja została opanowana i nie było żadnego zagrożenia dla społeczeństwa – poinformowała policja. Miasto Orange leży około 50 km na południowy wschód od centrum Los Angeles i liczy około 140 tysięcy mieszkańców.

Ataki z bronią w USA

W zeszłym tygodniu dziesięć osób zginęło w supermarkecie w Boulder w Kolorado, a tydzień wcześniej osiem osób zostało śmiertelnie postrzelonych, w tym sześć Azjatek, w trzech kompleksach SPA w Atlancie, w Georgii.

 

Szczyty średniej siły oddziaływań magnetycznych wystąpią 24-25, 27-28 i 30 marca

 

W ubiegłym tygodniu wiceprezydent USA Kamala Harris powiedziała w wywiadzie dla telewizji CBS News, że nakłania Kongres do wprowadzenia bardziej restrykcyjnych przepisów regulujących dostęp do broni palnej. Dodała, że w Stanach Zjednoczonych powinny obowiązywać ujednolicone i uniwersalne zasady sprawdzania osób ubiegających się o pozwolenia na broń lub jej zakup.

Dzień wcześniej prezydent USA Joe Biden wezwał Izbę Reprezentantów, by szybko przyjęła ustawę o kontroli dostępu do broni. Harris zwróciła się z kolei do Senatu, gdzie demokraci, partia prezydenta, mają tylko nieznaczną większość aby również zagłosowali za takimi regulacjami.

 

Aktualizacja

Cztery osoby zostały zamordowane w biurowcu w mieście Orange w południowej Kalifornii. Sprawca znał wszystkie swoje ofiary: dwie kobiety, mężczyznę i 9-letnie dziecko – podała policja. Zabójcą był 44-letni mieszkaniec miasta Fullerton.

W szpitalu przebywa zabójca i jedna ranna kobieta.

Zidentyfikowany napastnik Aminadab Gaxiola Gonzalez, wszedł do kompleksu biurowego firmy Unified Homes i pozamykał bramy prowadzące na dziedziniec przy pomocy zamków od roweru. Był on wyposażony w półautomatyczny pistolet i plecak z gazem pieprzowym, kajdankami i amunicją.

Uważamy, że wstępny motyw ma związek z relacjami biznesowymi i osobistymi między podejrzanym a wszystkimi ofiarami. Wygląda na to, że wszyscy dorośli byli powiązani albo biznesowo, albo prywatnie i nie był to przypadkowy akt przemocy 
– powiedziała porucznik Jennifer Amat z policji w mieście Orange. Miasto to leży ok. 50 km na południowy wschód od Los Angeles i liczy ok. 140 tys. mieszkańców.

Gdy policjanci przybyli na miejsce zdarzenia padały jeszcze strzały. Dwóch funkcjonariuszy oddało strzały do podejrzanego, który został ranny.

 

Źródło: PAP
0 0 votes
Article Rating