Międzynarodowy zespół naukowców opublikował wyniki badań, potwierdzające zasadnicze hipotezy na temat przyczyn wyginięcia dinozaurów. Część z nich zabiły bezpośrednie skutku uderzenia planetoidy, większość, gwałtowne ochłodzenie klimatu, które nastąpiło potem. Badacze z kilkunastu ośrodków naukowych, pracujący po kierunkiem naukowców z University of Texas w Austin prezentują na łamach czasopisma „Proceedings of the National Academy of Sciences” wyniki badania skał z krateru w rejonie półwyspu Yucatan.

Badania rdzeni skalnych wydobytych spod dna Zatoki Meksykańskiej wykazały obecność węgla drzewnego i przemieszanych odłamków skał, które wskazują na to, że bezpośrednio po uderzeniu doszło do pożarów lasów po czym powracające fale tsunami wypełniły krater wszystkim, co zdołały zagarnąć po drodze.

Oszacowano, że w chwili uderzenia planetoidy wydzieliła się energia odpowiadająca wybuchowi  około 10 miliardów bomb zrzuconych na Hiroshimę i Nagasaki. Wybuch doprowadził do pożaru drzew i całej roślinności w promieniu tysięcy kilometrów oraz fali tsunami. W powietrze wyrzuconych zostało około 325 miliardów ton bogatych w siarkę skał. Ta właśnie siarka doprowadziła potem do gwałtownego ochłodzenia klimatu.

Fragment przekroju rdzenia wydobytego z dna krateru /International Ocean Discovery Program /Materiały prasowe

W rdzeniach, prócz odłamków węgla drzewnego znaleziono potrzaskane fragmenty skał, piaskowca, wapienia i granitu. Nie ma tam praktycznie w ogóle skał zawierających siarkę. Ponieważ skały te są obecne wokół krateru, potwierdza to hipotezę, że w miejscu uderzenia siarka uległa odparowaniu i dostała się do atmosfery. Autorzy pracy twierdzą, że w ciągu pierwszej doby po uderzeniu zginęły liczne dinozaury, katastrofa miała wciąż jednak wymiar regionalny, do prawdziwej zagłady doszło potem, gdy obecna w atmosferze siarka przesłoniła promieniowanie słoneczne i sprowadziła globalną zimę. Jak silny był ten efekt można sobie wyobrazić biorąc pod uwagę, że w powietrze trafiło 10000 razy więcej siarki, niż wyrzuciła w 1883 roku erupcja wulkanu Krakatau, po której średnia temperatura spadła na Ziemi przez pięć lat o 1,2 stopnia Celsjusza.

Sean Gulick z University of Texas w Austin Jackson School of Geosciences (po prawej) i Joanna Morgan z Imperial College London podczas misji badawczej /The University of Texas at Austin Jackson School of Geosciences /Materiały prasowe

Autorzy pracy zwracają uwagę, że w miejscu uderzenia, w ciągu zaledwie jednej doby zebrało się blisko 150 metrów osadów. Pokazują one, co działo się w tym rejonie praktycznie natychmiast po katastrofie. Najważniejsze dla ustalenia przebiegu zdarzeń było jednak nie to, co tam jest, ale to, czego tam nie ma – właśnie siarki. Zebrane przez nas materiały ukazują najdokładniejszy jak dotąd obraz katastrofy, która zakończyła erę dinozaurów – mówi Sean Gulick z University of Texas Institute for Geophysics (UTIG). To zapis wydarzeń, który byliśmy w stanie odzyskać z punktu zero, miejsca, gdzie to się wydarzyło. Jego zdaniem na miejscu zderzenia przejściowo rozpętało się piekło, po którym nastąpił długi okres globalnego ochłodzenia. Nie wszystkie dinozaury zginęły pierwszego dnia, te, które przetrwały, zamarzły. Prawdziwie zabójcze było to, co przyszło z atmosfery – dodaje Gulick. Tylko tak mogło dojść do globalnej, masowej zagłady organizmów.

 

 

Źródło: PhysOrg