Dopiero za ponad cztery miesiące blok 858 MW Elektrowni Bełchatów osiągnie pełną sprawność po pożarze do którego doszło w maju. Prezes PGE GIEK poinformowała też, co mogło być przyczyną pożaru. Kilka osób już straciło pracę.

Pod koniec października będzie możliwe przywrócenie pełnej sprawności bloku 858 MW w Elektrowni Bełchatów, podał serwis wnp.pl powołując się na informacje, które Wioletta Czemiel-Grzybowska, prezes PGE GIEK przedstawiła na sejmowej komisji energii, klimatu i aktywów państwowych.

22 maja 2021 roku w Elektrowni wybuchł pożar na taśmociągu doprowadzającym węgiel do czternastego bloku. Po kilku godzinach trzeba było go wyłączyć, bo skończył się zapas węgla. Spaleniu uległa część taśmociągu i dachu galerii nawęglania.

Jak cytuje portal, prezes PGE GIEK poinformowała, iż pożar był efektem zbiegu wydarzeń, za który odpowiadali ludzie.

– „Nie dostosowali się do procedur i nie zastosowali się do sygnałów automatyki” – „Mocno zawiódł czynnik ludzki”.

Jak mówiła podczas komisji prezes Czemiel-Grzybowska, ze względu na skalę zniszczeń potrzebne jest wiele napraw, by przywrócić pełną sprawność bloku 858 MW w Elektrowni Bełchatów.

Pracę po pożarze w elektrowni straciły już dyscyplinarnie cztery osoby.

8 czerwca, po najpilniejszych naprawach, do pracy przywrócono do pracy jedną nitkę taśmociągu i tym samym blok został ponownie włączony do systemu. Jednak na pełną sprawność jednostki trzeba jeszcze poczekać.

Nagłe wyłączenie 10 z 11 bloków Elektrowni Bełchatów

Ludzki błąd doprowadził do wyłączenia 10 z 11 działających wtedy bloków Elektrowni Bełchatów – przekazał prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych Eryk Kłossowski. Wyjaśnił, że chodzi o incydent z 17 maja, który miał miejsce w czasie prac na stacji elektroenergetycznej Rogowiec i wywołał kaskadę zdarzeń prowadzącą do wyłączenia bloków.

Na skutek awarii na stacji utracono 3,6 GW mocy z Elektrowni Bełchatów, która dostarcza ponad 20 proc. energii elektrycznej, produkowanej w Polsce. Działał tylko najnowszy blok B14 o mocy 858 MW, przyłączony do innej stacji. Awaria w Rogowcu została usunięta tego samego dnia. Działanie polskiego systemu ratowały m.in. wirująca rezerwa oraz interwencyjny import.

 

„Po swojemu”

Jak poinformował Kłossowski na posiedzeniu sejmowej komisji energii, klimatu i aktywów, wydarzenie zaczęło się od czysto ludzkiego błędu w czasie instalowania automatyki w Rogowcu. Prezes PSE tłumaczył, że pracownik, który wykonywał czasowego odłączania linii Rogowiec-Ołtarzew zrobił to „po swojemu”, z pogwałceniem pewnych dobrych praktyk obowiązujących w PSE.

Dodatkowo na końcu pomylił dwa urządzenia i uziemił czynną linię pod napięciem, co wywołało kaskadę zdarzeń. Jak zaznaczył Kłossowski, fakt, że wywołane zwarcie okazało się tak rozległe, był spowodowany błędem wykonawczym uziemienia, budowanego w 1982 roku. Instalacja ta po prostu spaliła się – wyjaśnił.

– Cała instalacja uziemiająca okazała się niezgodna z projektem (…), kiedy ją wykopaliśmy okazało się, że jest wykonana zupełnie inaczej – podkreślił. Kłossowski zaznaczył, że pomiary, dokonywane standardowo przez PSE nie są w stanie wykazać, jak instalacja zachowa się, gdy popłynie przez nią moc zwarciowa z całej elektrowni. Gdyby była wykonana w zgodzie z dzisiejszymi normami, to by wytrzymała – dodał.
Cała moc zwarciowa, ponad 40 kiloamperów, „poszła w ziemię”. – I okazało się, że instalacja uziemiająca tego nie wytrzymała i się popaliła.

Kłossowski zaznaczył, że PSE nadal bada, dlaczego dwa bloki z Bełchatowa nie utrzymały się w sieci korzystając z tzw. potrzeb własnych. Podobnie badane są zachowania automatyki na stacji Rogowiec, które „wydają się osobliwe”.

Prezes PSE podkreślił, że jeszcze 5 lat temu takie zdarzenie „położyłoby” system, ale ponieważ operator oddał do użytku wiele nowych elementów sieci, to mamy już dziś sieć oczkową. Energia rozpłynęła się tak, że spadek częstotliwości widzialny był zaledwie przez kilka minut – zaznaczył Kłossowski.

 

O spółkach

PSE to spółka Skarbu Państwa, która jest operatorem elektroenergetycznego systemu przesyłowego w Polsce. Odpowiada ona za bilansowanie systemu elektroenergetycznego oraz utrzymanie i rozwój infrastruktury sieciowej wraz z połączeniami transgranicznymi. PSE zarządzają ponad 15 tysięcy km linii najwyższych napięć i 109 stacjami elektroenergetycznymi.

Elektrownia Bełchatów to największa w Europie jednostka zasilana węglem brunatnym, produkująca około 35 TWh energii elektrycznej, co stanowi ponad 20 proc. krajowej energii. Moc pracujących bloków energetycznych wynosi 5298 MW. Energia elektryczna wytwarzana w elektrowni trafia do blisko 11,5 mln gospodarstw domowych. Jest jedną z najnowocześniejszych elektrowni tego typu na świecie.

 

Red.: Przy mocy prawie 4 GW to wszelkie stworzonka żyjące w ziemi usmażyły się pewnie w promieniu 2-3 km.

 

Źródło: belchatow.naszemiasto.pl, aktualnosci24.com
3.7 3 votes
Article Rating