W sobotę i w niedzielę 5-6 września nad wieloma regionami kraju przechodziły gwałtowne burze. Wiatr był na tyle silny, że zrywał dachy z budynków między innymi w województwie dolnośląskim. – Praktycznie nic nie zostało, nawet nie wiadomo, gdzie tego szukać – opisuje mieszkaniec jednego z domów.

Pogoda spowodowała duże zniszczenia w powiecie świdnickim na Dolnym Śląsku. To właśnie tam straż pożarna interweniowała najczęściej, bo aż około 200 razy. W miejscowości Czechy w gminie Jaworzyna Śląska wiatr zerwał dach z domu wielorodzinnego.

Jak powiedział w niedzielę rano Adam Bielak, mieszkaniec domu, nawałnica trwała może około 10 minut.

„Praktycznie nic nie zostało”

– Schowałem się w garażu tylko i przeczekałem to. Wychodzę z garażu, a tu już dachu nie ma. Wszystko powalone, powyrywane, auta przygniecione drzewami. Katastrofa – relacjonuje.

Pan Adam podkreśla, że zerwany dach został położony w ubiegłym roku. – Praktycznie nic nie zostało, nawet nie wiadomo, gdzie tego szukać, co robić. Tragedia – mówi.

– Zniszczenia są przeogromne. Kilkunastominutowa nawałnica spowodowała bardzo poważne straty – mówi burmistrz Jaworzyny Śląskiej. Dodaje, że poza Czechami duże zniszczenia wystąpiły też w w miejscowości Pasieczna, w Piotrowicach i samej Jaworzynie Śląskiej.

Sobota

W sobotę 5 września strażacy interweniowali w całym kraju w związku z burzami 591 razy, z czego najwięcej – 253 razy – na Dolnym Śląsku; zginęła jedna osoba, cztery zostały ranne – poinformował PAP w niedzielę rano rzecznik prasowy komendanta głównego PSP st. kpt. Krzysztof Batorski.

Według Batorskiego, było też 87 interwencji na Mazowszu i 73 – na Opolszczyźnie.

Jak poinformował Batorski, wieczorem na Mazowszu nawałnica doprowadziła do tragedii; w miejscowości Baniocha w powiecie piaseczyńskim na samochód spadło drzewo, w wyniku czego zginął mężczyzna.

Ponadto, powiedział Batorski, w trakcie burz dwie osoby ucierpiały w wyniku wypadków na drodze na Dolnym Śląsku na wysokości Kobierzyc, gdy na ich samochody spadły konary. Jak podkreślił rzecznik, poszkodowani odnieśli niewielkie obrażenia.

Zniszczenia w powiecie świdnickim

Na Dolnym Śląsku najbardziej ucierpiał powiat świdnicki. Jak donosi nasz reporter, we wsi Olszany na podwórkach leżą fragmenty dachów, z niektórych domów zerwało je w całości, teraz są one zabezpieczone plandekami. Siłę żywiołu pokazują drzewa wyrwane z korzeniami.

Była taka ściana deszczu, taki wiatr, że nie można było złapać oddechu. Jakby ktoś wiadro z nieba przelewał na człowieka. Trwało to 10, 15 minut – mówią mieszkańcy wsi Olszany, gdzie zniszczonych jest 10 domów. W sumie w powiecie świdnickim uszkodzonych zostało 80 budynków.

6 tysięcy złotych zapomogi z funduszu klęskowego trafi wkrótce do rodzin, których domy i budynki gospodarcze ucierpiały w nocnych nawałnicach w gminie Górowo Iławieckie na Warmii i Mazurach.

Samorządy mogą ubiegać się o środki z rezerwy, które są przeznaczone na ten cel, to 6 tysięcy złotych zapomogi i nawet 200 tysięcy złotych na odbudowę domu.

Batorski podał ponadto, że w miejscowościach Deksyty i Weskajmy na Mazurach silny porywisty wiatr – a nie trąba powietrzna, jak dotąd informowano – uszkodził kilkanaście dachów na budynkach mieszkalnych i gospodarczych.

Poinformował, że od północy sytuacja w kraju „uspokajała się” i od tego czasu strażacy wyjeżdżali 12 razy. IMGW informuje jednak, że jest drugi stopień zagrożenia wezbraniami wód na Opolszczyźnie i na Śląsku – dodał Batorski.

 

Źródło: tvnmeteo.pl, rmf24.pl
0 0 vote
Article Rating