W środę wieczorem 20 maja silny cyklon Amphan może zejść na pogranicze Indii i Bangladeszu. Żywioł niesie ze sobą potężne porywy wiatru oraz ulewne opady. Szacuje się, że bezpośrednio zagrozi milionom ludzi, którzy i tak są mocno dotknięci kryzysem związanym z pandemią koronawirusa.

Supercyklon Amphan to jedna z najsilniejszych burz, jaka kiedykolwiek pojawiła się w Zatoce Bengalskiej. Według danych Joint Typhoon Warning Center (JTWC) w nocy w poniedziałek jego porywy rozpędziły się do 270 kilometrów na godzinę.

Do tego czasu cyklon nieco osłabł, ale burza nadal jest odpowiednikiem huraganu atlantyckiego kategorii czwartej w pięciostopniowej rosnącej skali Saffira-Simphsona. Według Philipa Klotzbacha z Wydziału Nauk Atmosferycznych na Uniwersytecie w Kolorado, Amphan to najsilniejszy nazwany układ na półkuli północnej, jaki do tej pory pojawił się w 2020 roku.

Cyklon ma trafić na ląd w środę wieczorem. Według szacunków może pojawić się na granicy Indii i Bangladeszczu, w pobliżu indyjskiego miasta Kalkuta. Oczekuje się, że potem zacznie słabnąć.

Na miejsce wysłano 25 zespołów agencji rządowej National Disaster Response Force, zajmującej się reakcją na groźne sytuacje lub katastrofy. Oprócz tego utworzono 12 innych grup rezerwowych, zaś 24 kolejne są rozmieszczone w różnych częściach Indii. Premier Indii Narenda Modi poinformował, że na oficjalnym spotkaniu omówiono plany ewakuacji oraz inne środki reagowania kryzysowego.

– Modlę się o bezpieczeństwo wszystkich i zapewniam wszelkie możliwe wsparcie ze strony rządu centralnego – mówił.

Walka z żywiołem w cieniu koronawirusa

Połączenie niebezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą Amphan i trwającej pandemii COVID-19 może być wyzwaniem dla obu krajów. Szczególne ryzyko niesie ze sobą utrzymanie dystansu społecznego w centrach ewakuacyjnych i schronach. Tym bardziej, że Amphan może sprowadzić ulewne deszcze do jednego z największych obozów dla uchodźców, gdzie mieszka prawie milion osób. W zeszłym tygodniu podano informację o pierwszych znanych tam przypadkach COVID-19.

Jeden z lokalnych obrońców praw człowieka stwierdził, że wybuch epidemii w tamtejszym obozie byłby prawdziwą katastrofą.

– Wśród uchodźców panują przerażające warunki zdrowotne i coraz gorsze warunki sanitarne, które z nadejściem pory monsunowej i powodzi sprawiają, że koronawirus będzie się dobrze rozwijał – stwierdził Daniel P. Sullivan, który pracuje dla amerykańskiej organizacji wspierającej przesiedleńców i bezpaństwowców.

 

 

 

Źródło: CNN, NOAA

 

0 0 vote
Article Rating