Naukowcy ostrzegają – spada jakość męskiego nasienia. Przez ostatnie 40-50 lat aż o 50 procent. Plemniki coraz częściej zawierają zdeformowany materiał genetyczny – zauważają lekarze. W związku z tym coraz więcej mężczyzn zmaga się z niepłodnością. Problem jest poważny, bo nic nie wskazuje na to, by w przyszłości sytuacja miała zmienić się na lepsze.

Plemniki

Kolejne badania pokazują, że męska płodność jest szalenie wrażliwa na czynniki zewnętrzne. – Komórki, które wytwarzają plemniki, są bardzo wrażliwe i ulegają szybciej toksycznemu wpływowi nawet związków o bardzo małych stężeniach, które dostają się do naszego organizmu – wyjaśnia ginekolog, doktor Grzegorz Mrugacz z kliniki leczenia niepłodności Bocian.

Męskiemu nasieniu szkodzą między innymi pestycydy, czyli środki ochrony roślin, ale też smog – a w szczególności obecne w powietrzu tlenki siarki i azotu. Zdarza się, że u mężczyznom w odzyskaniu jakości własnego nasienia pomaga zmiana stylu życia, rzucenie palenia i alkoholu.

Doktor Janusz Pałaszewski z kliniki niepłodności Invicta zwraca uwagę, że lista szkodliwych czynników jest dłuższa. Znajdują się na niej na przykład ftalany.

– To substancje używane do uzyskiwania elastycznych plastików, ale również do produkcji paragonów – wyjaśnia specjalista. Dlatego lepiej nie nosić ich w kieszeni czy w ogóle blisko ciała. Szkodliwa substancja chemiczna wchłania się bowiem przez skórę.

Plemniki

„Spadek ruchliwości może sięgać 50 procent”

Naukowcy z Uniwersytetu w Nottingham opublikowali wyniki badań, które pokazują, że plastyfikatory powodują obniżenie ruchliwości plemników.

– Spadek ruchliwości może sięgać 50 procent. To jest dużo. Drugi element to wpływ na morfologię plemników. Wyraźnie widać, że wzrasta liczba form nieprawidłowych oraz wzrasta liczba plemników, które zawierają zdefragmentowany materiał genetyczny – tłumaczy doktor Pałaszewski.

Według brytyjskich naukowców jakość spermy psują też inna substancje: pochodne bifenylu, wykorzystywane kiedyś w izolacjach elektrycznych, smarach i farbach. W wielu krajach, w tym w Polsce, od lat są zakazane, ale wciąż obecne w środowisku.

– Żyjemy na co dzień w tym, przebywamy w tym środowisku bardzo długo. Nasiąkamy tymi związkami chemicznymi. I mimo, że to są minimalne ilości, mogą bardzo negatywnie działać na naszą płodność – mówi doktor Mrugacz.

Plemniki

Lekarz: teraz 4 proc. prawidłowych plemników to norma

Gdy pojawia się problem z zajściem w ciążę – statystycznie odpowiedzialność rozkłada się równo. Lekarze podkreślają jednak, że to męska płodność mocniej reaguje na zmiany w środowisku.

Przez ostatnie 40-50 lat jakość nasienia spadła aż o 50 procent. Zmieniły się też wyznaczane przez Światową Organizację Zdrowia normy dla nasienia. W latach 80. za normę uznawano, że w jednym mililitrze spermy znajduje się 60 milionów plemników, to w 2010 roku ta norma wynosiła już tylko 15 milionów.

Dorota Kuśmierczak z kliniki leczenia niepłodności Invimed zwróciła uwagę, że przed 2000 rokiem wymagane było 30 procent prawidłowych plemników, żeby można określić nasienie jako prawidłowe. – W tej chwili jeśli mamy 4 proc. prawidłowych plemników w ejakulacie, to uważamy, że to jest dobrze i to jest norma – stwierdził doktor Mrugacz.

Naukowcy, którzy badają ludzką płodność nie mają dla nas dobrych wiadomości – może być jeszcze gorzej. Bo spadek jakości spermy nie wyhamowuje.

 

 

Źródło: tvn24