Sytuacja jest opanowana, ale akcja wciąż trwa. Od godziny drugiej nad ranem strażacy walczyli z pożarem zakładu produkcyjnego formy Profim w Turku (woj. wielkopolskie). Na jego terenie znajdowała się między innymi lakiernia i chromownia. Trzeba było ewakuować ponad 130 osób.

Zakład zajmujący się produkcją mebli znajduje się przy ulicy Górniczej 16. W nocy ewakuowano z niego 80 pracowników i 52 osoby z pobliskich bloków. Jak przekazała straż pożarna – nikomu nic się nie stało.

„Ogień szybko się rozprzestrzeniał”

Około godziny drugiej nad ranem pracownicy zakładu poinformowali służby o wybuchu pożaru. Na miejsce wysłano straż pożarną. W kulminacyjnym momencie w akcji gaśniczej brały udział 42 zastępy, czyli 160 strażaków.

– Pożar miał charakter dynamiczny, bardzo szybko się rozprzestrzeniał. Już na początku naszych działań ustaliliśmy, że pracownicy sami opuścili zakład. Była to dla nas cenna informacja – mówi st. kpt. Piotr Pietrucha, komendant PSP w Turku.

Akcję utrudniało to, że w zakładzie składowano siedem butli acetylenowych.

– Jedna z tych butli znajdowała się w pomieszczeniu, w którym prawdopodobnie wybuchł pożar. Nasze działania skupiały się nam tym, żeby dotrzeć do tej butli i ją schłodzić – dodaje Pietrucha.

Do tych działań strażacy wykorzystali między innymi bezobsługowe działko wodne. Na miejsce pożaru przyjechała też grupa chemiczna, wezwana ze względu na znajdujący się na terenie zakładu zbiornik z kwasem solnym.

Po godzinie 7 straż pożarna poinformowała, że trwa dogaszanie budynku i zabezpieczanie miejsca zdarzenia. Niespełna dwie godziny później, ewakuowani mieszkańcy mogli powrócić do swoich domów.

„Zakład znany na całym świecie”

Już w trakcie trwania akcji gaśniczej, straż pożarna podkreślała, że „straty materialne są ogromne”.

– Ta hala ma blisko 20 000 metrów kwadratowych. Firma produkuje meble biurowe na cały świat. Możemy sobie tylko wyobrazić, że te straty są ogromne – mówił st. kpt. Andrzej Bartkowiak, komendant wojewódzki PSP.

Starosta turecki również nie krył, że to, co się stało to „olbrzymia tragedia dla miasta, dla powiatu”.

– To jest zakład znany na całym świecie, produkujący meble biurowe. Bardzo dobra marka – mówił Dariusz Kałużny.

Dodał, że zakład zatrudnia około 1250 osób, a w związku z pożarem hali „pracę straci około 300 pracowników”.

Starosta zapewnił, że lokalne władze postarają się pomóc tym, którzy przez pożar stracili miejsce pracy. I – jak zapowiedział – jeszcze dziś wraz z wojewodą wielkopolskim spotkają się z przedstawicielem zarządu firmy.

 

 

Źródło: tvn24