Wulkan Kilauea na Hawajach po kilku latach spokoju wybuchł w nocy z niedzieli na poniedziałek 20/21 grudnia. Przyczyną erupcji były najprawdopodobniej pękające szczeliny na ścianach krateru. Po wybuchu doszło do serii wstrząsów. Erupcja nastąpiła w szczycie oddziaływań magnetycznych, o których pisałem.

United States Geological Survey (USGS) poinformowało w niedzielę o ogromnym ryzyku wybuchu wulkanu Kilauea na Hawajach. Do zdarzenia doszło w nocy. Nikt nie został ranny.

Media społecznościowe już chwilę po wybuchu zalały relacje z miejsca katastrofy. Na nagraniach widać unoszące się kłęby dymu i wypływającą lawę. Zdaniem USGS do erupcji doszło w wyniku pękania szczelin na ścianach krateru.

Zatrzęsła się ziemia

Krótko po wybuchu pojawiło się trzęsienie ziemi i seria wstrząsów wtórnych. Najpoważniejsze, o magnitudzie 4,4 zostało zarejestrowane przez Hawajskie Obserwatorium Wulkanów (HVO) o godzinie 22.36. Jak dodano, nie istnieją obawy o zagrożenie życia ludzi, którzy mieszkają po wschodniej stronie wulkanu.

Naukowcy twierdzą, że erupcja osiągnęła już swój punkt kulminacyjny, jednak w regionie nadal może być  niebezpiecznie. Mimo to nie wydano nakazów przymusowej ewakuacji. Służby ratunkowe i wojskowe apelowały w poniedziałek o ostrożność i prosiły o ograniczenie czasu spędzanego poza domem.

– Pasaty popchną wszelki osadzony popiół w kierunku południowo-zachodnim.

Opady są prognozowane w  wąwozie Wood Valley w jednostkach osadniczych Pahala, Naalehu i Ocean View – podała Agencja Obrony Cywilnej.

Szczyty średniej siły oddziaływań magnetycznych wystąpią 16, 17 i 20 grudnia

 

 

Źródło: Reuters, Enex
0 0 vote
Article Rating