Co najmniej 38 osób zginęło, a ponad 40 tys. ludzi walczy o swój dobytek w dotkniętej powodzią Boliwii. Zarządzono ewakuację mieszkańców najbardziej zagrożonych terenów. Według najbardziej pesymistycznych prognoz wywołujące powódź ulewy mogą się utrzymać nawet do połowy marca, co grozi wręcz katastrofalnymi stratami.

Powodzie spowodowane ulewnymi deszczami dotknęły już 44 tys. Boliwijczyków na obszarach ponad stu gmin. Woda zalewa coraz to nowe tereny, więc ludzi muszą się przenosić do położonych wyżej miejsc. W najbardziej zagrożonych okolicach zarządzono ewakuacje. „To nie ma końca”– Tu nie jest już bezpiecznie ani dla mnie, ani dla moich dzieci. Jeszcze dziś rano w tej okolicy było sucho. Po południu zaczęło przybywać wody i to nie ma końca, ona wciąż rośnie – opowiadała Teresa Suarez, mieszkanka miejscowości Begona, w której wylała rzeka Ibare.

Na północy kraju woda zalała ponad 17 tys. ha gruntów rolnych. Żywioł zabił również wiele zwierząt. Takie starty mogą zrujnować drobnych rolników. Siły zbrojne dostarczyły powodzianom już kilkadziesiąt ton żywności. Jednak do najdalszych odciętych przez wodę miejsc nie zdołała dotąd dotrzeć żądna forma pomocy. Do interwencji w tych przypadkach szykują się lotnicy wojskowi.

Będzie lało jeszcze ponad miesiąc?

Prognozy pogody na najbliższe dni nie są najlepsze – ulewne deszcze mogą potrwać nawet do połowy marca. Siły zbrojne dostarczyły powodzianom już kilkadziesiąt ton żywności. Istnieje  ryzyko, że straty będą większe niż podczas powodzi w 2007 roku spowodowanej wpływem El Nino. Wówczas ewakuowano prawie pół miliona ludzi.

Źródło: Reuters TV, tm

Polecane: