W ubiegłym tygodniu świat został poruszony informacją amerykańskiego naukowca.

Richard Hoover, który na co dzień pracuje w należącym do NASA Marshall Space Flight Center w Alabamie wyznał, że badając meteoryty natrafił na ślady skamieniałych mikroorganizmów. Jego zdaniem, jest to niepodważalny dowód na to, że występowanie różnych form życia w poszczególnych częściach wszechświata jest zjawiskiem powszechnym. Gdyby przypuszczenia Hoovera się potwierdziły, mielibyśmy do czynienia z jedną z największych rewelacji naukowych wszech czasów. Ale artykuł Hoovera prezentujący kulisy jego odkrycia, który opublikowany został na łamach czasopisma “Journal of Cosmology” przysporzył mu licznych antagonistów w kręgach naukowych. Zdaniem wielu ekspertów komentujących rewelacje kolegi po fachu, do podobnych doniesień należy podchodzić z dystansem.

Jeszcze kilka dni temu redaktorzy dzienników wieścili rewolucję, a naukowcy z polskich ośrodków, którzy występowali przed kamerami nie potrafili ukryć swojego entuzjazmu. Wszystko przez artykuł Richarda Hoovera – pracownika jednego z oddziałów amerykańskiej agencji kosmicznej NASA. Wyjawił on, że podczas badań natrafił na ślady mikroorganizmów, które z całą pewnością nie pochodziły z tego świata. Astrobiolog wyjaśnił, że podczas analiz leciwych meteorytów, które wykonywane były przy użyciu mikroskopów elektronowych, trafił na jednokomórkowce przypominające cyjanobakterie. Ale już “rozmiar, struktura, szczegółowe właściwości morfologiczne czy chemiczne włókien skamieliny nie są zgodne z żadnymi znanymi odmianami minerałów” – napisał Hoover.

Głoszone przez Hoovera sensacje nie wszystkim jednak się spodobały. Specjaliści podkreślają, że przy głoszeniu podobnych informacji należy zachować daleko idącą ostrożność. Sceptycznie nastawieni do rewelacji amerykańskiego astrobiologa są nawet pracownicy innych oddziałów amerykańskiej agencji kosmicznej.

“NASA nie może wspierać twierdzeń naukowych dopóki nie zostaną one poddane procesowi weryfikacji lub szczegółowo zbadane przez innych wykwalifikowanych ekspertów” – grzmi Paul Hertz z NASA’s Science Mission Directorate w Waszyngtonie. “Proces weryfikacji tego dokumentu nie został dotąd ukończony”.

Tymczasem redakcja czasopisma “Journal of Cosmology”, która opublikowała kontrowersyjny artykuł odpiera wszystkie ataki i porównuje je do szyderstw dzieci ze szkolnego podwórka, które zazdroszczą dokonań swoim kolegom – poinformował serwis space.com.

Najbardziej wyważone stanowisko na temat ujawnionych w ubiegłym tygodniu sensacyjnych informacji zaprezentował ekspert z SETI. Wyjaśnił on, dlaczego powinno zachować się ostrożność w podobnych sytuacjach. Oznajmił, że gdyby doniesienia Hoovera były prawdziwe, potwierdziłyby się teorie, że życie nie jest zjawiskiem unikatowym i występującym jedynie na Błękitnej Planecie.

“Gdyby to okazało się prawdą, mielibyśmy do czynienia z bardzo ważnym rozstrzygnięciem. Dlatego naukowcy zamierzają robić w tej sytuacji to, co robić w tej sytuacji powinni: są nastawieni sceptycznie” – powiedział Seth Shostak z oddziału SETI – organizacji zajmującej się poszukiwaniem pozaziemskich form życia

Nie sposób jednak nie odnieść wrażenia, że spór o odkrycie Hoovera wydaje się, bądź co bądź, dziwny. A to dlatego, że pogląd, iż życie występuje również poza obszarem Ziemi już teraz deklaruje wielu ludzi, w tym… rzesze naukowców. Mało tego – część przedstawicieli środowisk badawczych uważa nawet, że życie na Ziemi mogło zostać “zaszczepione” przez asteroidę, która w przeszłości uderzyła w Ziemię.

Prof. Chandra Wickramasinghe, astronom wykładający na Uniwersytecie Cardiff, deliberując o genezie człowieka stwierdził wręcz, że aby ją zrozumieć należy cofnąć się o 3,8 miliarda lat. Wtedy właśnie mikroby, które pojawiły się na Ziemi za pośrednictwem komet, zaczęły się pomnażać. Według naukowca, to one stanowią symboliczne “ziarno”, dzięki któremu zaczął kształtować się człowiek. Astrobiolog uważa, że mówienie o tym, że życie ludzkie pochodzi spoza obszaru Ziemi jest w pełni uzasadnione.

“Tak, wszyscy jesteśmy kosmitami – dzielimy kosmiczne pochodzenie” – powiedział naukowiec. “Za każdym razem nowy układ planetarny formuje kilka mikrobów, które przeżywają i trafiają na kometę. One następnie się pomnażają i ‘zasiewają’ inne planety”.

 

Źródło: http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,NASA-klamala,wid,13224660,wiadomosc.html

Polecane: