Tysiące ludzi zostało ewakuowanych z powodu pożarów, które od tygodnia trawią lasy w środkowej Nowej Zelandii. Uważane są za największe od ponad 60 lat.

W regionie Tasman w Nowej Zelandii z powodu szalejących pożarów ogłoszono stan wyjątkowy. Mieszkańcy Wakefield musieli opuścić swoje domy – porywisty wiatr sprzyjał rozprzestrzenianiu się pożaru. Ewakuowanych zostało ponad trzy tysiące osób.

Władze przyznały, że jeden z pożarów, którego centrum znajduje się 30 kilometrów na południe od miasta Nelson, nie został jeszcze opanowany. Strażakom może to zająć jeszcze tygodnie, jeśli nie miesiące.

– Jest to niezwykle wymagające fizycznie – mówił Justin Gilmore, strażak-wolontariusz z północnego North Canterbury. Meteorolodzy nie prognozują opadów deszczu w ciągu najbliższych dni.

Wrócili do domu

Na razie strażakom udało się ugasić pożary w miejscach, zagrażających mieszkańcom. Większość osób, które musiały się ewakuować, wróciły w poniedziałek do domów.

– Dobrze jest mieć dom, do którego możemy wrócić – powiedział Jeff Wray z Wakefield, który wraz z żoną wreszcie mogli wrócić do domu.

Niestety, władze podkreślają, że sytuacja w każdej chwili może się zmienić i należy być przygotowanym na ponowne opuszczenie domostw.

Największy od 64 lat

Grant Pearce, naukowiec badający pożary w Nowej Zelandii, powiedział w rozmowie z portalem NZ Herald, że te pożary są jednymi z największych pożarów lasów od 1946 roku.

Wtedy na Wyspie Północnej niedaleko Taupo ogień strawił prawie 30 tysięcy hektarów lasu. Kolejnym poważnym pożarem był ten z Balmoral w Canterbury z 1955 roku – wtedy pochłonięty został obszar o powierzchni 3152 hektarów. Obecnie trwające pożary – według poniedziałkowych danych – pochłonęły około 2300 hektarów.

Pearce powiedział też, że Nowa Zelandia doświadczyła również pokaźnych pożarów traw oraz zarośli. Przywołał ten z Ohinewaiura na Wyspie Północnej, który zniszczył ponad 15 tysięcy hektarów lasów bukowych.

Ekspert zwrócił jednak uwagę, że w skali międzynarodowej nowozelandzkie pożary były relatywnie małe. W Australii – między innymi w stanach Nowa Południowa Walia oraz Wiktoria – zdarzają się pożary, w których ogień czasami pochłania tereny o powierzchni ponad 100 tysięcy hektarów.


 

Źródło: nzherald.co.nz, Reuters, BBC, tvnmeteo