10 000 wielbłądów zostanie odstrzelonych w zmagającej się z suszą i pożarami Australii.

Odstrzał ma rozpocząć się w środę 8 stycznia. Zajmą się tym profesjonalni myśliwi, którzy będą zabijać zwierzęta z pokładów śmigłowców. W ciągu 5 dni mają w sumie odstrzelić 10 000 zwierząt.

Powodem, dla którego mają zginąć, jest fakt, że piją za dużo wody. Ta z kolei – w związku z akcją gaszenia gigantycznych pożarów buszu – stała się towarem deficytowym. Dodatkowo wschodnia część Australii zmaga się z suszą od wielu miesięcy.

Spragnione stada wielbłądów miały w ostatnim czasie demolować domy w poszukiwaniu dostępu do wody.

Dodatkowym powodem jest ochrona klimatu.

Jeden wielbłąd emituje rocznie ilość metanu odpowiadającą tonie CO2.
Milion wielbłądów, z których każdy rocznie emituje odpowiednik tony CO2 można porównać do poruszania się po drogach dodatkowych 400 tysięcy samochodów.

Szacuje się, że w Australii żyje 1 200 000 wielbłądów. W XIX wieku zostały sprowadzone tam z Indii i Afganistanu do transportu.

 

Red.
Co da wybicie 0.8 procenta tych zwierząt na zasoby wody i emisję CO2?
Bardzo dziwna i niezrozumiała akcja.
Źródło: CNBC