W Australii panuje niemiłosierny rekordowy skwar, który dokucza także zwierzętom. Pewna para z Adelajdy pomogła zdyszanej sowie, polewając ją wodą z węża ogrodowego.

W czwartek temperatura w mieście Adelajda w stanie Australia Południowa sięgnęła 45,3 stopni Celsjusza. Według Biura Meteorologicznego (BOM) w innej części stanu na terenie niziny Nullarbor odnotowano czwartą najwyższą w historii kraju wartość temperatury, która wyniosła 49,9 st. C.

Spijała wodną mgiełkę

Żar doskwiera także zwierzętom. Mary Adam-Dubbioso z Adelajdy, wraz z mężem, znalazła pod drzewem dyszącą sowę. Partner kobiety postanowił ochłodzić ptaka, polewając go mgiełką wodną z węża ogrodowego.

– Sowy to zwierzęta nocne, a ta mogła spaść z drzewa – powiedziała Adam-Dubbioso w rozmowie z agencją Reutera.

Padł kolejny rekord

Jak poinformowało BOM, środa była kolejnym najgorętszym dniem w historii Australii – średnia temperatura osiągnęła 41,9 st. C. Tym samym doszło do pobicia rekordu wszech czasów ustanowionego zaledwie dzień wcześniej – we wtorek średnia temperatura w kraju wyniosła 40,9 st. C.

Taka pogoda sprzyja katastrofalnym pożarom. Władze stanu Nowa Południowa Walia ogłosiły stan wyjątkowy.

Tegoroczny sezon pożarów w Australii rozpoczął się wyjątkowo wcześnie i przynosi większe niż w poprzednich latach tragiczne żniwo. Gwałtowność żywiołu i niezwykle wysokie temperatury przypisywane są zmianom klimatu. Na terenie Nowej Południowej Walii pożary zniszczyły około 2,7 milionów hektarów lasu, w tym wiele parków narodowych i ochranianych siedlisk koali.

 

Źródło: Reuters, BBC, PAP