Sydney i okolice nawiedziły intensywne opady gradu. Kule lodu spadające z nieba miały rozmiar piłek golfowych. Gradobicie spowodowało wiele zniszczeń.

Pogoda dała się we znaki mieszkańcom Sydney w czwartek. Przyzwyczajeni do ciepłych grudniowych dni Australijczycy musieli zmierzyć się z gradobiciem. Spadające z nieba kule rozmiarem przypominały piłeczki golfowe. Największe z nich miały od pięciu do ośmiu centymetrów średnicy. Gradobicie odczuli szczególnie mieszkańcy australijskich przedmieść Sydney, takich jak Berowra, Casula czy Liverpool.

Gwałtowna pogoda spowodowała wiele zniszczeń. Grad uszkodził dachy, panele słoneczne i samochody.

W mediach społecznościowych pojawiło się wiele zdjęć pokazujących sam grad oraz jego skutki. „To jest szaleństwo” – napisał na profilu na Twitterze youtuber ChampChong.

Gradobicie w Sydney

Koszty pokrycia szkód spowodowanych gradobiciem w Sydney i w innych częściach stanu Nowej Południowej Walii mogą przekroczyć 125 milionów dolarów amerykańskich. Według Australijskiej Agencji Meteorologicznej (BOM) były to najpoważniejsze opady gradu w ciągu ostatnich niemal dwudziestu lat. Meteorolodzy ostrzegają, że silne burze mogą w najbliższym czasie nawiedzić również stan Queensland.

Największe do tej pory gradobicie miało miejsce 14 kwietnia 1999 roku. Rannych zostało wtedy ponad tysiąc osób, a kule gradowe wywołały straty szacowane na około 1,7 miliarda dolarów.


Źródło: APTN, sciencealert.com, tvnmeteo, theguardian.com