Wszystkie szkoły i uczelnie wyższe w Polsce zostaną zamknięte – poinformował premier Mateusz Morawiecki po posiedzeniu rządowego zespołu zarządzania kryzysowego. Zamknięte zostaną też żłobki, przedszkola i kluby dziecięce.

Wszystkie placówki oświatowe zostaną zamknięte na dwa tygodnie od poniedziałku – poinformował premier Mateusz Morawiecki. Chcemy spowolnić maksymalnie możliwość rozprzestrzeniania się koronawirusa – mówił szef rządu.

Co ważne, w czwartek i w piątek szkoły będą otwarte, żeby rodzice mogli przygotować się do nowej sytuacji. W tych dniach nie będą prowadzone działania edukacyjne.

Od jutra te placówki będą niedostępne dla procesu edukacyjnego, jednak ze względu na to, że niektórym rodzicom może być trudno zorganizować opiekę tak szybko, z dnia na dzień, to w dniu jutrzejszym i w piątek placówki będą otwarte. W klasach nauczyciele będą mogli pilnować niejako dzieci, po to, by umożliwić logistykę, od strony praktycznej zorganizowanie opieki nad dziećmi – dodał Morawiecki.

Model koronawirusa (2019-nCoV) (CDC/PAP/EPA)

„Najlepsze wyjście to niewychodzenie z domu”

Najlepszym wyjściem dla naszych dzieci jest niewychodzenie z domu, ponieważ dzieci w bardzo łatwy sposób mogą zarażać innych; to zachowanie bardzo odpowiedzialne, ponieważ dzieci w sposób nieświadomy mogą zarazić swoich dziadków – stwierdził szef rządu.

Jak dodał minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski, ta przerwa w edukacji nie wpływa na przebieg roku szkolnego i terminy egzaminów.

Fot. NIAID-RML, CC BY 2.0

„Zakłócenie normalnego życia społecznego”

Musimy dzisiaj, zdając sobie sprawę z tego, że będzie to prowadziło do pewnego, znacznego zakłócenia normalnego życia społecznego, normalnego życia kulturalnego – w tym przypadku oświaty, kultury, szkolnictwa wyższego. Jednak jesteśmy przekonani zbierając doświadczenia od innych, konsultując się również z innymi państwami UE, a także z ekspertami WHO i jej agendy europejskiej, że nasze działania są słuszne i we właściwym czasie – podkreślił premier.

Premier mówił, że koronawirus „testuje naszą odporność fizyczną, ale wirus testuje też naszą odporność psychiczną”. My widzimy, że w innych krajach wirus rozprzestrzenia się niezwykle szybko, że są bardzo ciężkie przypadki – kilkaset zgonów we Włoszech, rosnąca liczba zgonów w Hiszpanii i Francji – mówił szef rządu.

Niech zatem dzisiaj ten rozsądek idzie w parze ze zdrowiem, w końcu mówimy właśnie zdrowy rozsądek, ten zdrowy rozsądek nakazuje dzisiaj, żeby w okresie inkubacji, w okresie wylęgania się kolejnych wirusów zmniejszyć prawdopodobieństwo ich rozprzestrzeniania się na cały kraj w maksymalnie możliwy sposób. Takim sposobem jest właśnie ten nasz główny komunikat dzisiaj, czyli zamknięcie placówek oświatowych na dwa tygodnie od poniedziałku – powiedział premier.

Red.: Premier powiedział, że szkoły zamknięte będą od poniedziałku 16 marca przez 2 tygodnie, czyli do 29 marca, a 12 i 13 marca nie będzie zajęć i zaleca nie wysyłać dzieci do szkół. Jednak na Twitterze podał datę, od 12 marca przez 2 tygodnie. Napisałem mail do premiera, żeby wyjaśnić to nieporozumienie. Jeśli dostanę odpowiedź, zamieszczę informację.

Piontkowski: Realizacja podstawy programowej możliwa

Strajki ubiegłoroczne pokazały, że nawet przy kilkutygodniowym okresie braku zajęć jest możliwość realizacji podstawy programowej – zapewnił szef MEN.

Dodał, że poprzednia minister edukacji Anna Zalewska konstruując podstawy programowe „wprowadziła pewnego rodzaju zapas”.

Część zajęć ma być przeznaczona na powtarzanie, rozszerzanie materiału, a więc możemy potraktować spokojnie te dwa tygodnie, jako okres tego zapasu i gdy szkoły wrócą do normalnych zajęć, wówczas nauczyciele – przynajmniej przy tym okresie, o którym mówimy – spokojnie będą mogli zrealizować podstawę programową – powiedział Piontkowski.

Fot. NIAID-RML, CC BY 2.0

Ponad 4,5 miliona uczniów w domach

Jak podaje MEN, to rozporządzenie dotyczy 4,58 mln uczniów z 24 tys. szkół w całym kraju. Zamkniętych zostanie także 22 tys. przedszkoli, oddziałów przedszkolnych i innych form wychowania przedszkolnego, do których uczęszcza 1,41 mln dzieci.

Dotyczy to zarówno placówek publicznych jak i niepublicznych.

W szkołach, przedszkolach i innych placówkach oświatowych pracuje blisko 700 tys. nauczycieli.

Fot. NIAID-RML, CC BY 2.0

25 potwierdzonych przypadków koronawirusa

W Polsce potwierdzono dotychczas 25 przypadków koronawirusa, z czego trzy w środę rano. Według danych z wtorku 1055 osób było objętych kwarantanną, a 9366 nadzorem epidemiologicznym.

Dzień wcześniej premier poinformował, że zapadła decyzja o odwołaniu wszystkich imprez masowych. Szef rządu zapowiedział wtedy, że o kolejnych działaniach w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa informacje będą podawane w kolejnych dniach.

Rządowy zespół zarządzania kryzysowego to organ opiniotwórczo-doradczy, w którego skład wchodzą premier oraz ministrowie: obrony narodowej, spraw wewnętrznych i administracji, spraw zagranicznych, minister koordynator służb specjalnych. Sekretarzem zespołu jest dyrektor Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.

Komórka zainfekowana koronawirusem 2019-nCoV z Wuhan

Ćwiczenia NATO – 850 wojskowych zostało poddanych kwarantannie

Trwające od 2 marca ćwiczenia wojskowe NATOCold Response” na północy Norwegii zostały przerwane z powodu obaw związanych z rozprzestrzenianiem się koronawirusa – poinformowało norweskie wojsko. Wcześniej potwierdzono zakażenie u jednego z żołnierzy.

5 marca potwierdzono, że zakażony wirusem jest jeden z norweskich żołnierzy. Z tego powodu baza wojskowa, w której przebywał, została zamknięta, a znajdujących się w niej 850 wojskowych zostało poddanych kwarantannie. Dodatkowo 250 osób związanych z bazą umieszczono w kwarantannie domowej.

Po wycofaniu przez Finlandię 400 żołnierzy z ćwiczeń z powodu obaw przed kolejnymi zakażeniami, szef sztabu norweskich sił zbrojnych, generał Rune Jakobsen podjął decyzję o przerwaniu ćwiczeń.

W manewrach, które miały trwać do 18 marca, brało udział około 14 tysięcy żołnierzy z 10 krajów: Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji, Holandii, Belgii, Danii, Finlandii, Szwecji i Norwegii.

Wirus rozprzestrzenia się w Europie

Koronawirus, który rozprzestrzenił się na ponad 100 krajów, doprowadził jak dotąd do śmierci ponad czterech tysięcy osób, w zdecydowanej większości w Chinach kontynentalnych. Liczba potwierdzonych przypadków zakażenia na świecie wzrosła do około 121 tysięcy. W Norwegii potwierdzono 277 przypadków zakażenia.

Choroba COVID-19 jest już pandemią

Na świecie potwierdzono już ponad 121 tysięcy przypadków zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 oraz ponad 4300 zgonów. Poza Chinami wirus dotarł już do 117 państw. Dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia Tedros Adhanom Ghebreyesus powiedział w środę, że chorobę COVID-19 wywoływaną przez koronawirusa SARS-CoV-2 „można scharakteryzować jako pandemię”.

Afryka

Eksperci wciąż nie wiedzą i nie potrafią wytłumaczyć, dlaczego w Afryce notuje się na razie względnie niewielką liczbę infekcji koronawirusem – pisze na swym portalu czasopismo „New Scientist”. To trudne do wytłumaczenia, bo kontakty z Państwem Środka są bardzo intensywne, a Chiny są bardzo bliskim partnerem handlowym wielu afrykańskich krajów. Najprostsze wyjaśnienie, że w Afryce jest wykonywanych mniej testów nie wszystkich przekonuje. Gdyby nie wykrywano ognisk choroby byłyby niewyjaśnione zgony. A na razie nie ma. Nic nie wiadomo też o możliwych uwarunkowaniach klimatycznych.

Do wczoraj na całym kontynencie afrykańskim rejestrowano niespełna sto przypadków zakażenia, najwięcej w Egipcie, Algierii i Republice Południowej Afryki. Światowa Organizacja Zdrowia podejmuje starania, by zarówno możliwość wykonywania testów, jak i wiedzę na temat procedur, które służby medyczny powinny stosować, jak najszybciej upowszechnić. Wszystko to w uzasadnionej obawie, że słabość systemów opieki zdrowotnej w wielu krajach afrykańskich i poważne epidemiologiczne problemy z malarią, gruźlicą, czy AIDS mogą sprawić, że COVID-19 będzie na tym kontynencie szczególnie niebezpieczny. Eksperci podkreślają przy tym, że sytuacja służb sanitarnych się poprawia, pod koniec stycznia testy obecności koronawirusa SARS-CoV-2 można było wykonać tylko w Senegalu i RPA, teraz już w 37 afrykańskich krajach. Liczba zestawów do testów jest jednak wciąż niewielka, w większości krajów nie przekracza 100-200 sztuk.

Mary Stephen z WHO, która pracuje w Brazzaville w Republice Kongo nie wyklucza, że obecnie podawane statystyki mogą być precyzyjne, choć do tej pory poddano testom w Afryce zaledwie nieco ponad 400 osób. Zawsze mogą się zdarzyć niewykryte przypadki – mówi Mark Woolhouse z University of Edinburgh. Podwyższony poziom czujności i fakt, że nie rejestruje się związanych z koronawirusem przypadków śmierci sugeruje, że nie ma tam istotnych, nieznanych jeszcze ognisk chorobyGdyby fala infekcji w skali porównywalnej z Włochami czy Iranem gdzieś się w Afryce pojawiła, śmiertelnych przypadków nie dałoby się nie zauważyć – dodaje Woolhouse.

David Heymann z London School of Hygiene and Tropical Medicine (LSHTM) podkreśla jednak, że na pytanie, czy brak przypadków to wynik słabości systemu testowania, czy dowód na to, że wirus tam szczególnie intensywnie nie atakuje, nie sposób na razie odpowiedzieć. Jimmy Whitworth z LSHTM dodaje, że niski poziom diagnozowanych infekcji może być wynikiem działań na rzecz izolacji ewentualnych zakażonych, a większość rejestrowanych przypadków trafiła do Afryki nie bezpośrednio z Chin, ale z Europy.

Vittoria Colizza z Sorbonne University we Francji, autorka publikacji na temat podatności krajów afrykańskich na COVID-19 wskazuje na kombinację wielu czynników, ale podkreśla, że zarówno system prowadzenia testów jak i monitorowania osób potencjalnie zakażonych pozostawiają tam wiele do życzenia. Tymczasem pierwsze badania 300 przypadków wyeksportowanych z Chin wskazuje, że nawet 60 proc. zakażonych nie zostało od razu zdiagnozowanych. Przeprowadzona pod kierunkiem Ashleigh Tuite z University of Toronto analiza sytuacji we Włoszech wskazuje, że nie diagnozuje się od 27 do nawet 75 proc. infekcji, zarówno przywleczonych z zagranicy, jak i następujących w kraju.

Dotychczasowe informacje na temat przebiegu COVID-19 wskazują też na to, że Afryka może mieć w walce z koronawirusem pewne atuty. W sytuacji, gdy ciężej chorują osoby starsze, istotne znaczenie ma średnia wieku danej społeczności. O ile w Chinach wynosi ona około 37 lat, w Afryce jest nieporównanie niższa, w Nigerii, najludniejszym kraju kontynentu, wynosi niespełna 18 lat.

Eksperci podkreślają jednak, że ewentualna epidemia COVID-19 może być dla słabych systemów opieki zdrowotnej afrykańskich krajów groźna także dlatego, że może odciągnąć siły i środki od terapii innych chorób, które są tam groźne, na przykład malarii i odry. Takie tragiczne efekty zaobserwowano w czasie epidemii wirusa Ebola w latach 2014-16, kiedy tysiące osób zmarły na inne choroby, na których leczenie nie było po prostu środków.

 

Polski Narodowy Fundusz Zdrowia prowadzi całodobową infolinię (tel. 800 190 590) udzielającą informacji o postępowaniu w sytuacji podejrzenia zakażenia koronawirusem.

 

Źródło: rmf24, tvn24
0 0 vote
Article Rating