Na zdjęciach satelitarnych dostarczonych przez satelitę NASA widać, że dym z pożarów w Australii okrążył już Ziemię i powrócił do źródeł.

Naukowcy z NASA, dzięki obrazom dostarczonym przez satelitę Suomi National Polar-Orbiting Partnership, zauważyli, że dym z ogromnych pożarów w Australii wykonał pierwsze okrążenie wokół Ziemi i powrócił do wschodniego brzegu kontynentu. W piątek informowaliśmy o tym, że dym pochodzący z pożarów może okrążyć glob. 8 stycznia znajdował się już w połowie drogi – był tuż nad Ameryką Południową.

Dym z pożarów w Australii znów znajduje się na wybrzeżu kraju (NASA/Colin Seftor)

 

Czarne koło – dym z pożarów, który powrócił do Australii, zielone koło – pył z burzy piaskowej, czerwone koło – nowo powstały dym (NASA/Colin Seftor)

Szkodliwe substancje

We wtorek satelita dostarczył zdjęcia przedstawiające wyraźnie obszary dotknięte pożarami (oznaczone jako ciemnobrązowe do czarnych) obok obszarów niespalonych (zielone do jasnozielonych). Dzięki satelicie można zbadać także wysokość chmur – te znajdujące się bliżej Ziemi wydają się bielsze, zaś chmury znajdujące się wyżej w atmosferze zdają się bardziej niebieskie, ponieważ taki kolor mają odbijające się kryształki lodu.

Na poniższym zdjęciu widać spalone obszary, niezajęte przez ogień obszary i chmury:

Na czerwono zaznaczono spalone obszary (NASA’s Worldview)

Po ogromnych pożarach istotną kwestią pozostaje jakość powietrza. Kiedy pyły wędrują, obniżają ją tam, gdzie się pojawiają. Ilość pyłów mierzy się w rosnącej skali od 0 do 5, a graficznie oznacza się ją kolorami od jasnożółtego do ciemnoczerwonego. Śledzenie zanieczyszczeń powietrza jest ważne, bo mają one wpływ na zdrowie, są szczególnie niebezpieczne dla chorych na astmę. Wpływają również na klimat i pogodę.

Poniższy obraz przedstawia ogromny obszar bezpośrednio nad aktualnymi pożarami buszu, skąd emitowane do atmosfery są ekstremalne ilości aerozoli.

Czerwoną plamą zaznaczono obszar największej koncentracji aerozoli (NASA Worldview)

Nadzieja przyszłości

Satelita Suomi wykonuje szereg pomiarów lądowych, oceanicznych i atmosferycznych, a także bada warunki pogodowe. Ma być bramą do stworzenia amerykańskiego systemu monitorowania klimatu i pogody.

 

Stan na 9 stycznia:

 

 

Źródło: NASA